O czym będę pisać?

Będę zapisywać w miarę na bieżąco swoje sny, które postaram się pamietać zaraz po przebudzeniu. Jest to forma dziennika snów, który ma pomóc w ich interpretacji. Będę także starała się pisać o sobie i swoich wizjach, które mam kiedy spojrzę na czyjąś fotografię.

8 marca 2024

Babcia

       Kilkanaście dni temu śniła mi się moja zmarła babcia. To był bardzo realny sen, w którym czułam to co dotykam i czułam zapachy. Do teraz go pamiętam w wielkich szczegółach. Wszystko działo się w moim rodzinnym domu. We śnie pojawiła się moja mama, tata, członkowie mojej rodziny i kuzynka, z która nie mamy kontaktu od pogrzebu babci. Wszyscy zgromadzili się w sypialni na piętrze domu, aby obejrzeć kasetę VHS , która zostawiła Nam ta właśnie zmarła babcia żebyśmy sobie obejrzeli. Tata próbował uruchomić stary magnetowid podłączony do starego kineskopowego telewizora. We śnie pojawił się również mój zmarły pies. Pies w tym śnie był tak realny, że czułam jego oddech na swojej twarzy, miękkie długie futro pod ręką. Głaskałam go, a on wpatrywał się we mnie, przytulał się do mnie. rozmawiałam z Nim i żywo reagował na moje słowa. Wszyscy czekaliśmy na ten film, ale nic się nie działo, poczułam, ze za chwile pojawi się babcia. tak się stało, stanęła za firanką, ale przed drzwiami na balkon i patrzyła na mnie. Trochę się bałam, ale widziała ją tylko moja mama z całego zgromadzenia i ja.
Wszedł tata by naprawić magnetowid i mówię mu - Twoja mama tu jest, babcia tu jest, widzisz ja?
A on na to, ze nie widzę, gdzie jest? Powiedziałam mu gdzie. Ta rodzina stała z boku i w ogóle jakby nie reagowała na to co robimy i co mówimy. Moja kuzynka siedziała koło mnie i była bardzo niezadowolona, że babcia do Niej się nie zwraca, ze ona babci nie widzi, ani nie słyszy.
Babcia podeszła do mnie i do mojej mamy. Oto dialog jaki z babcia odbyliśmy:
Babcia: Witam Wam moje kochane.
Ja: Babciu to Ty?
Babcia: Tak , to ja przyszła do Was pożegnać się.
Ja: Jak to? przecież i tak nie żyjesz.
Babcia: Tak, ale udaje się daleko i już tu nie wrócę, więcej się nie zobaczymy, bo idę dalej. Dlatego chciałam się pożegnać i Was przeprosić.
W tym momencie babcia podeszła do mojej mamy, czułam, ze mama się jej boi i trochę zrobiła kroków w tył. Babci ja objęła, przytuliła i powiedziała:
Babcia: Kochana, bardzo Ci dziękuję, że tak się mną opiekowałaś na koniec mojego życia. Jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa. Bardzo Cię przepraszam, za wszystkie moje złośliwości i złe słowa jakie Ci mówiłam przez całe moje życie. Wybacz mi proszę.
Moja mama: Wybaczam Ci.
Babcia: Dziękuję.
Po tym podeszła do mnie i mówi:
Babcia Widzisz? przyprowadziłam Ci Twojego pieska. Zrobiłam to, żeby Ci było łatwiej. 
Ja: Dziękuję, ale powiedz gdzie się wybierasz? Jak Ci jest po śmierci, dobrze?
Babcia: Teraz jest już dobrze, idę daleko, ale nie mogę o tym długo mówić. Idę dalej i już więcej mnie nie zobaczycie w snach. Psa zabieram ze sobą, idziemy razem.
W tym momencie wstała wzburzona kuzynka i zaczęła pytać, gdzie ta babcia, dlaczego tylko ja mogę ja widzieć i moja mama, a ona nie , przecież to była również jej babcia. 
Babcia nic się nie odezwała i powiedziała, że już musi iść dalej, ze dziękuję za wszystko. Mówię jej :
Ja: babciu , ale powiedz coś jeszcze...daleko będziesz?
Babcia: Bardzo daleko.
Ja: Co dalej będzie z moim synem?
Babcia: Ehh bardzo dobrze, ale najpierw będzie źle, ale dacie radę i potem będzie już tylko dobrze. Nie martw się.
Ja: Spotkałaś kogoś z rodziny?
Babcia: Nie wszystkich.
Ja: Czy będę miała kiedyś dom nad jeziorem?
Babcia: Tak, ale nie w tym miejscu, w którym teraz jesteś.
Ja: Czy mogę Cię jeszcze zapytać o coś?
Babcia: Muszę już iść, nie męcz mnie już pytaniami, na mnie już czas. Dziękuję Wam i jeszcze raz przepraszam za wszystko.
Ja: Ale babciu, ja mam jeszcze tyle pytań!
Babcia: Wiem, ale nie mogę Ci wszystkiego powiedzieć. Proszę nie pytaj już, bo to mnie męczy.
Ja: Dobrze babciu, to ja Ci wybaczam też i możesz już iść.
Babcia: Do widzenia.
Ja: Czy się kiedyś spotkamy?
Babcia: Trudno powiedzieć, ale J (tu padło imię mojej 2 babci, która jeszcze żyje) , niedługo do Nas dołączy.
Ja: Kiedy?
Babcia: niedługo
Po czym weszła za firankę i przeszła przez te drzwi balkonowe, razem z moim psem, którego miała na smyczy. Zostaliśmy wszyscy w tym salonie, nadal ten film z kasety nie chciał się uruchomić. W efekcie tata wyjął kasetę i wyszedł z pokoju z kasetą w ręku. 
Potem podeszła do mnie moja mama i pytała mnie czy ja też widziałam babcie, ja ją o to pytałam tez i ona potwierdziła, ze też widziała. Zastanawiałyśmy się dlaczego inni jej nie widzieli , ani nie słyszeli.

Babcia była w tym śnie elegancko ubrana, była w wieku około 40 lat, miała na sobie bardzo ładny kostium, torebkę oraz swoje perfumy, Pani Walewska. Czułam ten zapach! Mój pies wyglądał pięknie, czułam jego zapach, czułam oddech, czułam ciepło jego skóry i sierści. Niesamowite przeżycie.

12 listopada 2020

Kuala Lumpur

            Kuala Lumpur – stolica Malezji, licząca razem z przedmieściami ponad 7 milionów mieszkańców. Tak mówi o tym mieście Wikipedia. Dzisiejszej nocy przeniosłam się tam we śnie. Śniło mi si, że moja obecna firma oddelegowała mnie tam do pracy na jakiś okres czasu. Dziwnie to miasto było opuszczone, a ludzie żyli w kanałach pod jego powierzchnia, tylko własnie tacy pracujący dla zagranicznych firm jak ja mogli spokojnie spacerować po pustych ulicach tego miasta. Pracowałam w wieżowcu wraz z nowymi osobami, rozmawialiśmy w tym śnie tylko po angielsku. Dziwne śnic w obcym języku, chyba to zdarzyło mi się po raz pierwszy? W każdym razie, w tym śnie byłam ...zakochana w jakimś strażniku, który tam był, nie był to Malezyjczyk, może to był policjant? W każdym razie jakiś facet w mundurze, który obserwował ulice. Po pracy byliśmy razem, ale jak wychodziłam, to udawaliśmy, ze nic Nas nie łączy. Ludzie w kanałach bardzo źle żyli, była tam bieda i choroby. Pracowałam w wielkim wysoki wieżowcu, ale nie najwyższym, te najwyższe były w jakich ciemnych chmurach i widziałam je tylko do polowy. Pewnego dnia, ta mgła, ciemne chmury zaczęły się rozpraszać i stojąc na tarasie widokowym z ludźmi z mojej pracy zobaczyliśmy takie 2 mega wysokie wieżowce stojące blisko siebie i w niedalekiej odległości od Nas. Bardzo ten widok mnie przestraszył. Były białe i ze szkła, z mnóstwem okien. Az nie mogłam na nie patrzeć, bo kręciło mi się w głowie i bałam się bardzo, ze na mnie spadną. 

10 listopada 2020

Rodzice, cyganie i łańcuch

    Dzisiaj miałam sen, w końcu w całości zapamiętany! To si rzadko zdarza zważywszy na to co kiedyś przeszłam i zatraciłam po tych złych doświadczeniach zdolność śnienia i zapamiętywania snów.
Z biegiem czasu to si szczęśliwie odradza :) 

Dzisiaj śnili mi si rodzice, byliśmy razem w kwiaciarni, szukaliśmy świeżych kwiatów do wieńca dla babcia na cmentarz. Wybierałam te kwiaty, były różne, np goździki, jeszcze jakieś, były fiołki , wszystkie ładne. Znalazłam dwa kwiaty nietypowe, nie pamiętam ich nazw, ale mama wybrała jeden z nich, bo pasował do tego wieńca. Nagle do tej kwiaciarni weszli cyganie, a dokładnie dwie młode cyganki. W mojej głowie pojawiła się myśl, że może mogłyby mi powróżyć? Jednak rodzice jakoś się ich zaczęli bać, szybko wyszliśmy z tej kwiaciarni. Niemniej w tym samym czasie jakbyś en przeskoczył i zobaczyłam pewnego człowieka, który kiedyś był częścią mojego życia, a który wiele złego mi zrobił, a o którym staram się zapomnieć. rodziców się też mężczyzna, którego poznałam w lipcu tego roku, znajomość zapowiadała się milo, a niestety nie okazał się tym za kogo się podawał. W każdym razie obu ich zobaczyłam we śnie, ten ostatni przyglądał się  z daleka, czułam, ze jest nadal na mnie obrażony (zupełnie bezpodstawnie, ale ten typ tak ma), a ten, który kiedyś był w moim życiu, przyciągał mnie do siebie, obejmował, w tym śnie nawet się nie broniłam, chociaż nie chciałam żeby to robił, coś rozmawialiśmy ze soba, na jakiś mało znaczący temat. Po skończonej rozmowie znowu przeniosłam się, ale tym razem przed kwiaciarnia, gdzie stali moi rodzice, cyganki same ich zaczepiły, widziałam, ze najpierw rozmawiają z mama, ze "powroza", a potem mój tata zaczął oddawać mi swoje klucze do auta, do domu jakby z obawy, ze zostaną one skradzione przez te cyganki. Wtedy gdy trzymałam te klucze w rekach , nagle pojawił się nie wiadomo skąd łańcuch  dość ciężki na moich rekach, spętał je i jak te cyganki zaczęły niby wróżyć, to ten łańcuch jakby się nadpisywał, czyli  takiego grubego wydłużał się i robił się coraz cieńszy i cieńszy aż na końcu przybrać formę łańcuszka jaki się nosi na szyi bardzo takiego delikatnego. Niestety nie słyszałam co mojej mamie mówiły cyganki, ale ten łańcuch był już tak długi i ciężki, ze próbowałam z niego wyjąc te ręce, próbowałam się uwolnić cały czas trzymając te klucze od domu i auta rodziców. Niestety co było potem to już sie nie dowiem, obudził mnie budzik do pracy.

6 sierpnia 2019

Mrówki

   
        Śniły mi sie dzisiaj mrówki, małe i też takie duże. Bylam jakby w lesie i patrzylam, ja te mrowki wspinaja sie na jakis krzak. Caly byl "obrosniety" tymi mrowkami. Byly to mrowki z poczatku male i czerwone, a potem jakby spod nich zaczely wychodzic duze czarne takie lesne i na moich cozach powiekszaly sie . Potem te czerwone jakby utworzyly most, aby te czarne wieksze moglby po nim przejsc na wysoka sosne. Ten most z czerwonych mrowek chwial sie, ale w koncu zaczepily sie do tej sosny i zaczely przechodzic w gore. Nastepnie ruszyly te duze czarne mrowki po tym moscie. Chyba kilka spadlo na ziemie, bo ten most byl bardzo waski, ale za chwile zaczely sie wdrapywac z powrotem. 

24 kwietnia 2019

Powrót po latach

Drodzy....witam po tak strasznie długiej przerwie. Mój blog prawie umarł, ale do powrotu namówił mnie mój długoletni przyjaciel, który również miewa ciekawe sny. Przez pewne wydarzenia osobiste, na pewien czas utraciłam możliwość zapamiętywania snów :( dopiero od niedawna znów je pamiętam, ale nie zdarza się to już tak jak było dawniej.
Nie będę opisywała tutaj co się ze mną działo przez ten czas, to jednak blog o snach, a nie osobiste wywody.
Mam nadzieje, ze będę tu częściej zaglądała. Pewnie zapytacie co z zaginionymi - mój dar nadal jest nie zaginał. Natomiast wizji już nie robię.

5 kwietnia 2016

Sen o mężu

Dzisiaj miałam sen o moim mężu, w którym to śnie dowiedziałam się, że mój mąż ma raka i nie zostało mu wiele do życia. Opiekowałam się nim prawie do końca, był bardzo wychudzony, pełno miał kroplówek. Leżał u nas na łóżku, a ja się bałam wyjść z pokoju, że umrze gdy mnie nie będzie. Zamieniałam mu pampersa, był strasznie chudy, nic już nie jadł...Było mi smutno, że w taki sposób przyjdzie mu umrzeć. Choć z drugiej strony cieszyłam się, że koniec nastąpi szybko i nie będzie się długo męczyć....
Jestem ciekawa co ten sen może oznaczać?

31 marca 2016

Sen o ufo i III wojna światowa

Nie wiem w sumie od czego zacząć, Miałam dzisiaj dwa niesamowite sny tak realne jak nigdy dotąd. Fakt,  dawno nie pisałam...aż wstyd, ale obowiazki domowe i brak weny i zmęczenie, nie pozwalało na to. Proszę wybaczyć...mam nadzieję, że ktos to jeszcze czyta? sny miałam oba dzisiejszej nocy tj. 31.03.2016.

Pierwszy sen:


Jestem u siebie w rodzinnym domu. Siedzimy w kuchni z moimi rodzicami, moim synem, niezyjącą babcia od strony taty, moim psem i kotem, który też już nie żyje. O czymś rozmawiamy i jemy chyba sniadanie, czuję smak kanapki z pomidorem, czuję zap[ach sera, herbaty... Za oknem jest jasno, ale nie świeci słońce, wygląda to tak jakby to była poświata od śniegu. W pewnym momencie kątem oka widzę przelatujący obiekt ufo w ksztalcie czarnego bądź bordowego auta bez kół - taki ma kształt, ale wiem, że to jest ufo a nie samochód. Mówię do rodziców, że "chyb ufo przyleciało". Oni tak jakby nie reagują na te słowa i rozmawiają dalej. Mój syn bawi się na górze domu. Nagle dom zaczyna wibrować i podnosić się do góry. Czuję, że lecimy w powietrze i faktycznie mijamy sosny na naszym ogrodzie i wznosimy się coraz wyżej. W pewnym momencie orientuje się, że już nie ejstem w kuchni swojego rodzinnego domu, ale w miejscu bez przestrzeni jakby, nie czuję, że to jest pojazd ufo tylko, że jestem gdzieś jakby w jakimś wymiarze.Moich mojej rodziny nie ma ze mną a ja najduję się w pozycji lezącej, czuję swoje ciało i mam świadomość, że zaraz coś się wydarzy. Przelatuje przez kolejne tunele, lecę i podziwiam kolory i doznania, bo dany kolor i struktura takiego tunelu ma wpływ na moje samopoczucie. Co ciekawe nie czuję strachu jak przy innych filmach z ufo, ale błogi stan, jestem w koncu wypoczęta, choć czuję lekki ból i dretwienie prawego ramienia i barku, gdyż obie ręce trzymam sobie za głową. Nagle widzę jak ztakiego tunelu o strukturze prostokąta leci w moją stronę dokladnie w stronę podbrzusza maly ciemny prostokąt. Boje się, że będzie bolało jak zacznie wnikać w moje ciało. Nagle całą sobą czuję, że strach mnie opuszcza, trkatuję to już normalnie. Pojawia mi się myśl taka, że oni chcą pobrac ode mnie komórki jajowe, a ja mam ich bradzo mało, ze względu na swoją chorobę w rzeczywistości. Głośno mówie "stop, nie zgadzam się". Wtedy słyszę wyraźnie głos w głowie " nie ma powodu, zwiekszyliśmy ich ilość i jakość. Od kwietnia do października zgodzisz się, żebyśmy je pobierali bo maja dużą wartość". W tym momencie znowu jestem na moment przy stole ze swoimi rodzicami synem i babcia i nasz dom powoli opuszcza się na ziemię. JEstem z nimi przez chwilę, a potem czuję, że się obudziłam we własnym łóżku. Kolo mnie mąż, po mojej prawej stronie łóżeczko ze śpiącym synem. Od pasa w dół jestem jakby troche sparalizowana, bo nie czuję nóg, ale za chwile to dziwne uczucie przechodzi i mam odwagę ruszyć ręką i nogą. Nie otwieram jednak oczu, bo boje się, że moglabym ich zobaczyć choć wiem, że ich nie ma, bo to był tylko sen.
Moje prawe ramię i bark sa zdretwiałe i czuje ból. Przekręcam się na lewy bok i próbuję dalej spać.

Drugi sen:

Jestem w rodzinnym domu są moi rodzice, pies i moj synek. Jest zima chyba styczeń i trwa wojna. siedzimy w kuchni oglądając jak samoloty ze soba walczą. Boimi się, że zaczną tu spadać. Samoloty są różne, migi, f16 i jakies dziwne ktorych jeszcze nie widziałam, przypominające płaszczkę z grubym ogonem, oraz helikoptery typu cobra i takie o bardzo oplywowym ksztalcie - te modele widzialam na internecie, ale sie nie znam, wiec nie powiem co to za jedne.
Nagle widzę, jak kilka samolotow zostalo zestrzelonych a piloci się katapultują...
dwóch czy trzech spada na nasze sosny w ogrodzie i drzewa sąsiada z na przeciwka. Piloci zyją i zaczynaja schodzi po drzewie na dol i udawac sięm do ucieczki. NAgle przyjeżdża polska kawaleria i inni poslcy zolnierze. Maja mundury reprezentacyjne, co mnie bardzo dziwi. Jeden zolnierz, ktory katapultowal sie wyladowal na naszej sosnie i zolnierz kawalerzysta probuje zmusic swojewgo konia, ktory jest czarny do przeskoczenia naszej siatki ogrodzenia. Udaje mu się to z rozbiegu. Na ogrodku jest tez moj pies, ktory zaczyna obszczekiwac tego konia i jakby bronic tego zolnierza, ktory sie katapultowal. Mam wrazenie ze te na koniu mojego spa zastrzelil, bo spyszalam strzal, ale nie bylam w stanie patrzec na to. Ogarnela mnie straszna zlość...na usta i w glowie cisnely mi sie najgorsze przeklęństwa jakie znam. Krzyczę je przez balkon na górze całą we łzach do tych polskich zolnierzy, ze zamiast wroga oni zabijaja mojego psa. Oni zaczynaja mierzyc teraz we mnie, maja jakies staregop typu karabiny i wciaz te mundury reprezentacyjne z rogatywkami na glowach. Jest snieg, zimno. Nagle do moich nog przybiega pies- moja mama wpuscila go z ogrodu, czyli jednak go nie zabili.
Nagle na niebie znowu przylatuja te dziwne samoloty a ksztalcie plaszczki z grubym ogonem i te oplywowe helikoptery. Kilka samolotow-plaszczek straca te helikoptery. Jest straszny huk i zamieszanie, slychac wybuchy strzelanie. Zamykamy sie z rodzicami w domu i zaczynamy sie chyba modlic. Boimy sie, że to juz nasz koniec, bo wszystko dzieje sie wokol naszego domu. Nagle budzi mnie budzik, ktory maz nastawia sobie do pracy...

10 maja 2014

Mój pies

Dzisiaj miałam sen o moim psie.  Niby gdzieś uciekł, ale przyszedł później czy mój tata go przyprowadził - już nie pamiętam. Rzecz dzieje się w kuchni naszego dawnego mieszkania, siedzę tam z mamą i wyłapujemy mini pchły z sierści mojego psa. On się wierci. Widzę, że nie ma powieki, w sensie jest ona zdarta nad prawym jego okiem. Mówię do mamy o tym, a ona mi odpowiada, ze to już nie pierwszy raz. Głośno zastanawiam się czy nie powinnam zabrać psa do weterynarza na zszycie, to oko wygląda w porządku, ale dookoła jest łysa rana i do tego lekko krwawi. Te dziwne pchły sa czerwone takie malutkie jak okruszki najmniejsze od chleba. Chcę je zobaczyć pod mikroskopem, ale ciężko mi je złapać , bo wysoko skaczą. Potem przychodzi do kuchni mój tata i jest niezadowolony, że z mamą czyścimy psa w mieszkaniu.

7 maja 2014

Zaległe sny

Dawno nic tu nie pisałam, opuściłam bloga i jakoś nawet dobrze mi z tym było/jest. Od kilku miesięcy mam duże pozytywne zmiany w życiu i jakoś nie mam weny na spisywanie snów. Same sny też jakoś kiepsko zapamiętuję. Niemniej jednak ostatnio są 3 główne wątki, które się pojawiają w międzyczasie jak śnię o różnych "dyrdymałach powiedzmy. te wątki to:

a) ktoś chce skrzywdzić moją rodzinę (rodziców, babcię, męża)

b) wątek apokaliptyczny (wojna, ataki nuklearne itd)

c) sny ze zmarłymi (głównie moja ś.p babcia, która jak wiecie zmarła w zeszłym roku w lato)

Miałam sen o tym samolocie z Malezji, którego do tej pory nikt nie znalazł. śniło mi się, ze on spadł na dżunglę i dlatego nie mogą go odnaleźć, bo szukają w innym miejscu. Ciekawe czy mój sen się sprawdzi. Z wątku apokaliptycznego to śniły mi się wojny na terenie Polski, jakieś wybuchy atomowe i ja uciekająca z rodzicami i właśnie zmarłą babcią do schronów przeciwatomowych.
śnił mi się też 2 razy śp. prezydent Kaczyński z żoną, a w ostatnim śnie nawet dostałam jakby od nich informację, ze dojdzie do zamachu terrorystycznego na Polskę. Odnośnie snów o zmarłeś babci to ona często śni mi się i w tych snach zawsze jest dla mnie albo nie miła, albo jest na mnie zła i patrzy się na mnie spod oka. Miałam też sen o wielkiej fali a właściwie inwazji szczurów, atakowały mnie też pająki...Z wątku zagrożenia mojej rodziny to albo ktoś chce skrzywdzić mojego męża i ja się z tą osobą szarpię i bronię męża, albo śni mi się, że ktoś chce zaatakować moich rodziców i też przed złymi ludźmi ich muszę bronić.


1 marca 2014

Sny o babci

Ostatnimi czasy śnią mi się rożne rzeczy, ale po przebudzeniu słabo pamiętam. Jednak z ostatnich 2 dni sny nie dają mi spokoju. Te zapamiętałam za dobrze. śni mi się bardzo źle moje jedyna babcia. Mam z nią koszmary, że coś jej grozi i coś się z nią dzieje. I tak przedwczoraj miałam koszmar, który rozgrywał się u mnie w rodzinnym mieście i w domu moich rodziców. Byłam w tym śnie ja i moja mama. Czekałyśmy na babcię, która miała Nas odwiedzić w sobotę przyjeżdżając z pobliskiej miejscowości pociągiem. Babcia była ubrana bardzo modnie i ładnie w jasne ubrania, chyba płaszczyk prochowiec - takiego nigdy u niej jeszcze nie widziałam. byłam tym zaskoczona, ale mile i podobał mi się taki nowoczesny wizerunek mojej babci. Po jakimś czasie spędzonym ze mną i mamą babcia wstaje i mówi, że musi już wracać do domu, że ucieknie jej ostatni pociąg. My zaskoczone, bo myślałyśmy, że babcia u Nas zanocuje. W końcu jest weekend...Babcia jednak bardzo stanowczo odmówiła i odprowadziłyśmy ja na przystanek pkp, który wyglądał jak zwykły przystanek autobusowy. Na tym przystanku było kilkoro innych nieznanych osób. Pożegnałyśmy babcie i wróciłyśmy do domu. Potem sen przeskoczył i znowu ta sama sytuacja: babcia jest u Nas na następny dzień (niedziela) i również nie chce nocować, mówi, że u siebie czuje się dobrze i martwi się o dom. Odprowadzam ją sama na przystanek, ale ona każe mi wracać, bo zaczyna padać deszcz. ja odchodzę, ale jestem ciekawa czy babcia wsiądzie do pociągu. Babcia jak tylko traci mnie z oczu rozpina parasolkę i idzie w kierunku swojej miejscowości na piechotę. Naglę widzę, że ktoś (jakiś mężczyzna) wyskakuję na drogę za babcią i wyrywa jej momentalnie parasolkę. Zaczynam biec w tamtym kierunku, ale jest to bardzo daleko i zanim dobiegam to babcia ma porwane na sobie ubranie i nie ma torebki. Udaj, że mnie nie widzi, chociaż próbuję jej pomóc. Idzie przede mną na ten przystanek i tam znowu udając, że mnie nie widzi, staje pod wiata przystanku, bo już mocno pada deszcz. Jakiś starszy Pan podaje jej przeciwdeszczową kurtkę, która jest w kolorze miodowym, ale przezroczystym, także widać, ze babcia ma prawie gołe piersi i plecy, a reszta ubrania jest podarta. Słysze głos babci, która mówi do tego mężczyzny: "dziękuję Panu za kurtkę teraz nie będę taka goła". Jestem strasznie wstrząśnięta tą sytuacją i tym, że babcia mnie ignorowała. Budzę się z szybkim biciem serca i jakimś niepokojem.
Natomiast dzisiaj sen był inny: oto dzwonię do babci z telefonu komórkowego i po 2 sygnałach odbiera jej znajoma, dziwię się, że ona jest u babci. Za to "ciocia" mówi mi okropne rzeczy: " Jak dobrze, że zadzwoniłaś, z babcią jest bardo źle.". Pytam: "Co się stało?" , a ona odpowiada mi: " Próbowała coś ugotować, ale albo się poślizgnęła,albo miała zawroty głowy, albo się potknęła i cały wrzątek z garnka wylała na siebie!". W głowie pojawiła mi się myśl, ze babcia teraz jest cała w ranach w szpitalu i cierpi i muszę o tym zawiadomić swoją mamę. Bardzo się tym wystraszyłam i nagle usłyszałam głośne pukanie do drzi 3 razy - w tym samym momencie otworzyłam oczy, byłam wystraszona, miałam dosłownie wrazenie, ze ktoś jest za drzwiami sypialni i puka do moich drzwi. Lampka nocna była zapalona całą noc.

Bardzo się martwię o babcię, jak dotąd u niej wszystko w porządku. Wiem, że sny powinno się czasami odczytywać na odwrót, ale miewałam nie raz sny prorocze i boje się, ze to jest jeden z takich snów....

23 stycznia 2014

Wycieczka do Egiptu i zombie...

Miałam sen o wycieczce do Egiptu, na której byłam z mężem. Przybyliśmy pod jakąś świątynię pewnego egipskiego boga - teraz nie pamiętam nazwy - kiedy okazało się, że zaraz będzie ona zamknięta dla zwiedzających. Byliśmy za późno. Nie moglibyśmy obejrzeć wszystkiego, więc uzgodniliśmy, że pójdziemy obejrzeć tylko najważniejsze miejsca. byłam trochę zła i zawiedziona tym, że przyjechaliśmy tam tak późno. Zwiedzając mijaliśmy wielu turystów. W pewnym momencie zauważyłam swoje koleżanki ze studiów. One też tam były i zwiedzały, a właściwie wracała już ze zwiedzania. Powiedziały Nam nazwy miejsc, które koniecznie powinnyśmy zobaczyć, a które powinniśmy sobie darować. Nazw tych miejsc nie pamiętałam po przebudzeniu.
W międzyczasie obudziłam się i zmieniłam pozycję na łóżku. Za chwilę zasnęłam i pojawił się nowy sen. Oto jestem na paradzie ku czci prezydenta USA. Jest pięknie i kolorowo, ale policja wszędzie pilnuje porządku. Parada jest wspaniała i rozciąga się na kilka ulic. Jestem w wielkim mieście gdzie są wieżowce, ale nie mam wrażenia, że to jest gdzieś w USA. Nagle zauważam w tłumie kolegę z czasów licealnych, w którym potajemnie się zakochałam, jak większość dziewczyn z mojej klasy. On mnie zobaczył i zaczął iść w kierunku wielkiego wysokiego bloku. Poszłam za nim, byłam ciekawa co u Niego słychać po tych tylu latach od czasów liceum. Weszłam za nim do bloku. blok był stary, ze starą klatką schodową i starymi windami. Weszłam do jednej z wind i dojechałam na któreś piętro. Chodziłam po dużych pustych korytarzach. Blok był jak wyludniony. W pewnym momencie zobaczyłam swojego kolegę, który wszedł w jakiś mniejszy korytarz, poszłam tam, a okazało się, że to było czyjeś mieszkanie, właściwie łazienka i ten kolega miał brać tam prysznic. Zaczęłam rozmowę z Nim, przyszła jakaś kobieta, niby jego dziewczyna. Poczułam się zazdrosna. Czekałam aż on weźmie prysznic. Kiedy wyszedł, próbował mnie pocałować, ale przerwał Nam dziwny dźwięk. Wyszliśmy we trójkę na ten duży korytarz i z windy, która się otworzyła wyszło Zombie. Wyglądało jak człowiek tylko o szarej skórze, ze spiczastymi uszami i głową bez włosów. Zaczęliśmy uciekać w dół po schodach, ale zaraz tych zombie było coraz więcej. Uciekliśmy do jakiejś windy, zjechaliśmy gdzieś chyba na dół. Potem wyszliśmy na dwór. Zombie za Nami, było ich sporo, ale jakoś ich się nie bałam. Uciekliśmy w tłum tej parady. Czułam się bezpieczna, ale po drugiej stronie ulicy w tłumie zobaczyłam jednego zombie, który na mnie patrzył. Po tym obudziłam się.

14 stycznia 2014

Pająki

Pamiętam ze snu, że było w nich pełno dużych pająków takich jak tarantule. Było pełno pajęczyn. Na początku snu pracowałam w jakimś wielonarodowym barze, bo ludzie rozmawiali tam w różnych językach. Byłam tam kelnerką. Miałam sympatycznego szefa, który właśnie powiedział mi, że powinnam z nim wyrzucić stare szafy. Szafy stały na ulicy w moim rodzinnym mieście i były w pajęczynach, jak jedną otworzyłam to zobaczyłam dużego czarnego pająka. Bardzo się wystraszyłam. Potem gdzieś byłam w jakimś pokoju z balkonem, bardzo dużo było tam pajęczyn, bałam się, że zaraz na mnie skoczy jakiś pająk. Miałam pokój chyba wysprzątać, a znalazłam skuloną w kącie młoda dziewczynę, niestety nie żyła - skojarzyłam sobie, że to pewnie robota pająków.

11 stycznia 2014

Morderstwo

Miałam dzisiaj sen w którym doszło do morderstwa mojego męża. Działo to się podczas jakiejś wojny domowej, nie wiem w którym kraju. wpierw mój mąż został zaatakowany w tłumie nożem przez mężczyznę i ugodzony w okolice serca. Ja próbowałam ten nóż wyciągnąć i zatrzymać rękę mordercy, ale zostałam sama dźgnięta przez niego. Pamiętam, ze wołałam o pomoc i nagle zapadła ciemność, pamiętałam obraz: leże obok męża i uciskam jego ranę oraz swoją. Obudziłam się,a następnie znowu zasnęłam i ten sen powrócił. Tym razem we śnie budzi mnie jakiś Brytyjczyk i mówi do mnie po angielsku, ze jesteśmy w brytyjskim klasztorze i mamy w przebraniu uciekać, bo już wiedza, ze tu jesteśmy. Otrzymuję informację, że mój mąż jest jeszce słaby, ze był bliski śmierci, ale wyzdrowiał. Jestem teraz przy Nim i on opierając się na moim ramieniu schodzi ze mną po bardzo wąskich, starych, drewnianych schodach gdzieś w dół tego klasztoru. Słychać strzały i tylnym wyjściem, ładujemy się do jakiegoś starego samochodu jak z lat 60tych. Prowadzą go Ci mnisi, ale ubrani po świecku, bez habitów. Mówią do mnie cały czas po angielsku, ze muszą Nas wywieźć poza miasto, ale nie wie czy to się uda. Wtem zatrzymuje nas seria z karabinu maszynowego. Uciekamy z auta. Jeden z tych mnichów zostaje ranny w głowę, krzyczę: "snajper, snajper" i przede mną otwierają się jakieś drzwi duże i wpadamy tam pod odstrzałem. Jest tam pełno ludzi, bronią Nas , mają różna broń, ale jesteśmy już otoczeni. Udaje mi się ukryć męża. Następnie zostaję załapana i ktoś chce mi nałożyć kajdanki, wyrywam się i z całych sił chyba komuś wbijam nóż. Uciekam w głąb miasta. Budze się i nie mogę zasnąć przez kilka minut. Dopiero po chwili sen znowu mnie morzy i powracam do tego snu. Tym razem jestem poza miastem. Jest ze mną mąż. Krajobraz jakby pustynny, ale to nie pustynia. Uciekamy na piechotę, musimy dostać się do jakiegoś domu, on częściowo jest jakby zrujnowany. Niestety z daleka nadjeżdżają samochody. Uciekamy i drogę nasza przecina rodzina z Polski - turyści, mowie im: "uciekajcie stad, jak się dowiedzą, ze z Nami rozmawialiście to i Was zabiją". Oni chcą Nas uratować, ale z obawy o ich życie odmawiam. Mój mąż wciąż jest słaby i nic nie mówi. Jednak udaj się Nam dotrzeć do tego domu. Czekają już tam na nas ludzie, ale ich jest tak mało, Nas jest dwoje, wiem , ze nie mamy szans. Nagle drzwi zostają rozwalone i Ci ludzie, sami mężczyźni, wbiegają i rozdzielają mnie i mojego męża. Nie wiem co się z nim dzieje. Jestem sama w otoczeniu mężczyzn poza tym domem. Wtem słyszę głos mojej zmarłej niedawno babci, która mówi: "Twój mąż nie żyje", "Jak to nie żyje?". ona odpowiada "Został przez nich zastrzelony". Czuję złość i wściekłość, rzucam się na jednego z tych mężczyzn w odwecie. Gdzieś mi mija mój pies, wołam go po imieniu, lecz mnie nie pamięta i nie chce przyjść, pojawiają się tez moi rodzice i nagle znajduję się nie na tej niby pustyni tylko na podwórku w swoim rodzinnym domu. Nadal siedzę okrakiem na mężczyźnie, którego przed chwilą powaliłam na plecy. Uciskam mu oburącz klatkę piersiową, mostek, mówię w myśląc "Boże dopomóż" i w tym momencie z krzykiem wciskam swoje ręce w jego ciało, jest pełno krwi, facet krztusi się krwią, która wypływa mu z ust. Miażdżę mu klatkę piersiową, serce i płuca, jest jednak wielka krwawa miazga. Płacze i czuję chęć zemsty na nich wszystkich za mojego męża.

8 stycznia 2014

Rodzinne spotkanie

Sen dzieje się na rodzinnym spotkaniu u mojej babci. Zostałam zaproszona ja przez  męża mojej siostry ciotecznej, z którą na co dzień prawie nie mam kontaktu w rzeczywistości. Na tym spotkaniu jest ten mąż, ja, babcia, moi rodzice, rodzice mojej siostry ciotecznej (mój wujek z ciocią) oraz rodzice męża mojej siostry ciotecznej. Samej siostry nie ma. Natomiast chyba gdzieś jest jej syn, chociaż go nie widzę w tym śnie, ale wiem, że jest gdzieś koło domu babci. Jestem niezdecydowana co mam na siebie założyć na to spotkanie. Idę do małej kuchenki babci i zaczynam myć podłogę, poślizgnęłam się na mokrym linoleum i upadłam. Babcia ma stary typ mopa i trzeba go ręcznie wyciskać. Robię to, wtem wchodzi babcia do tej kuchenki i mówi mi: "co przewróciłaś się? i po co zmywasz tę podłogę poradziłabym sobie". Wchodzi moja mama i mówi, że mogę coś sobie wybrać co zostawiłam kiedyś u babci do ubrania się. Otwiera mi szafę w drugim pokoju i oglądam : sukienkę oraz spodnie, bardziej przemawiają do mnie spodnie, ale wtem wchodzą zaproszeni goście, wiec nie mam już czasu na przebranie się. Znowu jestem w tej małej kuchence. Staram się umalować, ale nie wiem co pasuje mi do tej zwykłej bawełnianej sukienki. Może będę jednak bez makijażu. Maluję sobie tylko jedno oko na próbę, ale zapominam je wytrzeć i tak siedzę w tej zwykłej kiecce z jednym umalowanym okiem. Wszyscy są mili i zadają mi dużo pytań o moje życie itd. rozmawiamy na temat małżeństwa mojej siostry ciotecznej, gdyż wg rodziny jej męża ona się z niego nie wywiązuje i nie zajmuje się ich dzieckiem. Nie wiem co im doradzić i mówię, ze może nie potrzebnie był ślub. Opowiadam co mi kilka lat temu mówiła siostra na temat męża i jego rodziny - obgadujemy ją wszyscy i ja się z tym źle nie czuję. W pewnym momencie ktoś wyciąga 3 jajka niespodzianki niby dla tego dziecka - syna mojej siostry ciotecznej, a ja podnoszę głos i mówię, ze powinien jeść słodycze tylko raz w tygodniu, bo mu się szybko zęby popsują, bo te jajka nie zawierają samego cukru tylko jakieś 2 chemiczne dodatkowe i one są bardzo szkodliwe, że te jajka niespodzianki produkowane w Polsce mają inny skład od tych oryginalnie wytwarzanych z Niemczech. Wszyscy są zdziwieni tą moją wiedzą i odzywa się mama męża mojej siostry i mówi:" o widzicie? jaka rozsądna! szkoda, że to nie ona jest zoną mojego syna". Jestem tym stwierdzeniem zawstydzona. Jest mowa o tym co zrobiła ostatnio moja siostra, moja ciocia wygląda na bardzo zmęczoną i zmartwioną, ale mimo to mówi coś o pieniądzach, ze ich mają bardzo mało, bo ona wciąż je na przyjemności wydaje. Zaczyna płakać, a wszyscy ją pocieszamy. Potem chyba ojciec tego mojego szwagra pyta się mnie czym się zajmuję na co dzień, kim jestem z zawodu. Mówię mu wszystko a on wydaje się zainteresowany tym co mówię. Potem mówię wszystkim, ze tak naprawdę to mąż mojej siostry tu mnie sprowadził, bo poprosił mnie czy nie mogłabym przyjechać tu i porozmawiać. Moi rodzice są dumni ze mnie z tego, ze myślę rozsądnie, a rodzice męża mojej siostry widocznie żałują, że wybrał ją, a nie mnie na swoją żonę. Powiedziałam, ze niestety już jest za późno, bo ja już mam męża i jestem bardzo szczęśliwa.

2 stycznia 2014

Kolejka podmiejska

Na wstępie  witam wszystkich w Nowym Roku 2014, życząc wszystkiego dobrego na kolejne 365 dni! :)
Dzisiaj miałam sen, dość dziwny, mianowicie śniło mi się, ze miałam wrócić do domu kolejką podmiejską. Sen dział się w niedzielę, gdyż wiedziałam, ze kolejka odchodzi ze stacji co godzinę do mojego rodzinnego miasta. Stojąc tak na peronie spotkałam swoją koleżankę z liceum, którą znam jeszcze z czasów zerówki. Ona opowiedziała mi co było ostatnio w szkole, na lekcji geografii. Byłam tym zdziwiona, bo przecież nie byłam w szkole raptem tydzień, ona powiedziała mi, ze była kartkówka, trzeba było sobie wybrać dowolną literę z alfabetu i na tej podstawie napisać wszystko co zaczyna się na wybraną literę a co ma związek z geografią, czyli np. litera "t" trzeba było napisać słowo "tatry", "tundra", "tajga", "tornado" itd. Uznałam, ze to łatwizna i tez jej powiedziałam o tym. Następnie sen przeskoczył i z tą koleżanką znalazłam się pod jej domem, tam stał koń brązowy na jej podwórku, który należał do jej starszej siostry. Duży ładny koń, osiodłany z uzdą w pysku, czekał na jazdę. Moja koleżanka poszła do domu po coś, a ja czekałam przed bramą, która była otwarta. Wyjrzał jej tata, który wyglądał jak mąż tej starszej siostry i zapytał mnie czy nie chcę czegoś do picia. Podziękowałam. Potem z koleżanka pobiegłyśmy skrótem na tę kolejkę, bo miałyśmy tylko 10 min do odjazdu do naszego miasta. Po drodze zatrzymałyśmy się na chwilę, spojrzałam w torebkowe lusterko i poprawiałam włosy i makijaż, nagle zobaczyłam jak kolejka stoi na stacji i dobiegłszy do niej, zaczęła zamykać drzwi i odjeżdżać. Zaczęłam biec wraz z kolejką i walić w drzwi, zostały otwarte. Wpadłam i usiadłam z biletem w reku, oglądałam go i chyba go skasowałam , ale nie w tym miejscu co powinnam. W kolejce było kilka osób, ale była dość pusta, gdyż była to niedziela. Wyjrzałam przez okno, kolejka odjeżdżała, a moja koleżanka stała i machała mi, odmachałam jej. Minęliśmy jedną stację i nagle zdałam sobie sprawę, ze kolejka wjeżdża już w centrum mojego miasta, pomimo, że nie ma tam torów, były kiedyś przed wojną, a teraz widzę, ze ta kolejka raz jedzie po asfalcie, a raz wjeżdża na te stare przedwojenne tory, które teraz widzę, ze zostały odsłonięte. Ucieszyłam się i zaraz pomyślałam o mamie, że będzie miała fajnie z centrum miasta dojeżdżać do babci. Kolejka przejechała przez główną ulice i zatrzymała się przy sklepach. Pomyślałam, ze to fajny pomysł, ze zdecydowali się na powrót tej kolejki, ale jednocześnie zastanawiałam się co ludzie z okolicznych domów powiedzą, na ten hałas.

24 grudnia 2013

Życzenia Świąteczne

Gdy zima przybywa,
Boże narodzenie z nią idzie krok po kroku
i przynosi prezenty co roku.
Pierwsza gwiazdka błyska na niebie
i dom w kolędy śpiewie.
Złotym blaskiem choinka świeci
na co czekają wszystkie dzieci.
Zwierzęta do nas przemawiają
na to wszyscy czekają.
Święty Mikołaj do nas przychodzi
p same prezenty wszystkim rozwozi.
Boże narodzenie cichy świat,
Boże narodzenie choinki blask.

6 grudnia 2013

Znowu sen o III Wojnie Światowej

Sen bardzo mnie wymęczył, na tyle, że rano się obudziłam strasznie zmęczona i ciężko mi się oddychało jakbym przebiegła maraton! Sen miałam jakoś nad ranem...Śni mi się, że jestem gdzieś za granicą i wybucha III WŚ, wybucha ona w Syrii. Jestem na brzegu morza i widzę 3 statki wojenne, które zbliżają się w moim kierunku. Koło mnie chaos, ludzie przerażeni uciekają. Pojawia mi się myśl w głowie, że zaraz Nas zaatakują i uciekam z innymi do bunkrów. Przewodzę grupie osób, mówię im, żeby założyli sobie coś na twarz jeśli nie mają ze sobą maseczek chirurgicznych, bo będą puszczać gaz i dzięki temu unikniemy zatrucia. Część osób robi to o co proszę, cześć mnie nie słucha. Jst tam moja przyjaciółka, która jakby w tym trudnym momencie odwraca się ode mnie, co mnie bardzo boli. Jest teraz z inną dziewczyna, niby to jej nowa przyjaciółka, ale ja nie mam czasu na rozmowę z nimi i te sentymenty. Zamykam szybko bunkier i czekamy. Jesteśmy cicho tak żeby Nas nie znaleźli chociaż wiem, że do tego dojdzie. Słychać wybuchy i przytłumione krzyki ludzi. Nagle ktoś wali do drzwi bunkra, ludzie rzucają się żeby je otworzyć. Otwieramy i wpada około 5-6 osób poparzonych tym gazem, wraz z nimi ten gaz wdziera się do bunkra, wszyscy kaszlemy, bo piecze Nas w gardła. Przez moment otwarcia tych drzwi widzę żołnierzy, którzy mają czarne kuloodporne kamizelki i dziwne karabiny, dużo większe niż kałasznikowy. Niby to sa żołnierze amerykański, ale nie są nam przychylni.Wszędzie latają helikoptery.
Sen przeskakuje i jestem z mężem w Norwegii u mojej znajomej w jej starym domu. Uciekliśmy tam przed wojną, chociaż i tu lada dzień mają się pojawić żołnierze. Siedzimy w domu u niej i jej mamy. Jest tam też mój tata. Moja znajoma zachowuje się naturalnie, jest lato, chodzi w krótki spodenkach i górze od bikini, a mój mąż się dziwi, że nie jest jej zimno, bo przecież to jest Norwegia. Ktoś dzwoni do drzwi, idę tam wraz z mężem. Widzę stoi grupka ludzi, otwieram i pytam się po angielsku: w czym mogę pomóc? Odzywa się jeden mężczyzna i mówi do mnie również po angielsku, że chcieliby zbudowac sobie w ogrodzie szałas z tego drewna, które jest pod schodami. Mówię mu, że to nie jest mój dom i zapytam właścicielki, żeby poczekali. Idę do znajomej i pytam, a ona wyraża zgodę. Wracam się do drzwi i informuję, że mogą sobie budować schronienie. W tym momencie widzę na fiordzie duże statki wojskowe. Widzę jak ludzie są pchani  z całym dobytkiem na te statki, nikt nie chce iść, każdy się boi, żołnierze są bardzo nie mili. Trzeba wejść do wody po pas żeby dostać się na statek. Nie podoba mi się to i sposób jak żołnierze traktują tych ludzi. wiem, że to as uchodźcy z całymi rodzinami. Widze, ze niektórzy zabierają ze sobą ważne sprzęty domowe np kanapy, telewizor, ale muszą to wszystko zostawić na plaży przed wejściem na pokład, ludzie się buntują i dochodzi do awantur. Potem widzę dużo samolotów odrzutowych, wojskowych, które przelatują bardzo nisko. Wracam do środka domu i mówię mężowi, że musi się mnie słuchać i nigdzie sam nie może wyjść, żeby nikt go nie złapał.

5 grudnia 2013

Sen o zębach i dziewczynka

Dzisiaj miałam sen o tym, że wypadły mi moje dwie górne przednie zęby tzw. jedynki. Sen był realistyczny na tyle, że w nim czułam smak swojej krwi. Językiem dotykałam się w miejsce po zębach i zastanawiałam się co się teraz będzie działo z moimi zębami, czy da się je wstawić, a może implanty? byłam zmartwiona. Szukałam tych swoich wpadniętych zębów i znalazłam je w jakimś pokoju na podłodze. Najpierw jeden potem drugi. Wzięłam je do ręki i oglądałam.
Potem sen przeskoczył i znalazłam się w jakimś domu, gdzie jego mieszkańcy chowali się przed jakimś mordercą, ja byłam opiekunką do dziecka, małej dziewczynki i się z nią ukrywałam. Uciekałam z pokoju do pokoju i chowałyśmy się do czasu aż nie złapano tego mordercy.

7 listopada 2013

Autohipnoza

   Wczoraj odbyłam podróż do jednego z moich w cieleń za pomocą autohipnozy. W tym celu użyłam nagrania wideo mojego dobrego znajomego. wideo znajdziecie wpisując w wyszukiwarkę YouTube "Autohipnoza Podróż do poprzednich żyć. Aurelian Łasasowski" lub klikając na ten link: Autohipnoza
Zawsze obawiałam się hipnoz, szczególnie tych z internetu, gdyż często niestety wykonywane są przez nie profesjonalistów. Tym razem odważyłam się głównie dlatego, że znam Aureliana i wiem, że jeśli mówi iż "nic ci się nie stanie" to będzie to prawda. Musze powiedzieć, że szybko przeszłam w stan zrelaksowania - zupełnie jak przed zaśnięciem. Pokonując kolejne etapy wraz z głosem Aureliana oczami wyobraźni przeniosłam się do Norwegii do roku 1687 (ten rok widziałam wyraźnie), byłam mezczyzna o imieniu Erik, miałam żonę o ciemnych włosach, synka i córeczkę, a trzecie dziecko było w drodze. Żyliśmy na odludziu wśród gór. Miałam stado owiec ok 40 sztuk i dwa brązowe konie. Przeniosłam się na wiosnę, kwitły drzewa owocowe. Chodziłam boso - widziałam swoje męskie stopy. Nasz dom był z drewna, jakby z bali z małym gankiem i pietrem oraz przylegającym pomieszczeniem dla zwierząt, gdzie były 2 krowy. Sypialnia na pietrze połączona drzwiami z sypialnia dzieci, gdzie stały 2 łóżka, moja sypialnia wyłożona skórami zwierząt na podłodze z dużym łóżkiem podwójnym, 2 białe poduszki i kapa na łóżku. Do sypialni prowadziły drewniane schody w formie jakby drewnianej drabiny. Kuchnia na parterze z "salonem" w którym był kominek z kamienia , duży stół drewniany i ławy plus krzesła, kuchnia - jakiś kredens. Male okienka dosyć ciemno w środku. Drzwi wejściowe na przeciw drzwi ogrodowych, które po otwarciu pokazały ogródek warzywny i dalej dojście do pola gdzie stały konie i pasły się te owce. To była jakaś dolina, gdzieś na północy Norwegii, bo na szczytach ostrych gór leżał śnieg, a wszędzie była zielona soczysta trawa i prawie zero drzew.


     
Za tą dolina było morze. Sama dolina w kształcie elipsy otoczona zewsząd górami, bardzo wysokimi. Piękne miejsce. Chciałam popatrzeć na siebie w lustrze, które wisiało obok drzwi ogrodowych, ale ciężko było i nie wiem czy dobrze siebie zobaczyłam. Miałam coś koło 35+ lat, jasne włosy, niewielki kilkudniowy zarost. Moja twarz trochę przypominała twarz mojego taty z czasów jego młodości lecz nie do końca. Natomiast nie dane mi było poznać nikogo z mojego obecnego życia, ani celu mojej duszy tu itd, to o czym mówił autor hipnozy w nagraniu.
Nie mogłam spojrzeć za siebie inaczej bym wróciła - tak miałam powiedziane w głowie, mogłam patrzeć przed siebie i na boki. Moja żona miała coś jak kamizelkę lub gorset założony na biała koszule, miała tez brązową spódnicę do kostek, chodziła boso jak i ja. Nie byliśmy biedni, ale tez nie byliśmy bardzo bogaci. 


Mniej więcej tak nasze ubiory wyglądały jak na tym obrazie  Le Nain - Rodzina Wieśniacza. Jak na pierwszy raz uważam, ze i tak dużo. Troche się bałam minimalnie tego, ze np nie będę mogla wrócić czy coś, bo nie chcialam stamtąd w ogóle wracać. Jednak wróciłam i faktycznie pamiętam wszystko do tej pory.  Zachęcam Was do spróbowania autohipnozy w wykonaniu Aureliana - jeśli nie zobaczycie swoich poprzednich żyć, to chociaż zrelaksujecie się. Ja po tym wszystkim wstałam wypoczęta i bardzo zrelaksowana. Oczywiście nie należy non stop robić tej autohipnozy ponieważ można zaburzyć sobie energetykę. Zamierzam spróbować znowu za jakiś czas może za kilka miesięcy. Po wybudzeniu bolał mnie tył głowy i trochę za oczami, ale podobno to normalne i zaraz przechodzi.
Być może to wcielenie jest kluczem do mojej dawniejszej fascynacji Norwegią oraz życiem na wsi ze zwierzętami gospodarskimi - od zawsze chciałam żyć na wsi, ale jakoś nie wyszło mi to do tej pory. Nie spodziewałam sie, że cofnie mnie do XVII wieku, ponieważ nigdy nie fascynował mnie ten okres historii - najbardziej interesującym jest dla mnie wciąż średniowiecze i okres II WŚ i tego spodziewałam się, a tu proszę jaka niespodzianka - ciekawe czy to faktycznie moje poprzednie wcielenie ten Erik z Norwegii z roku 1687 czy jednak mój mózg i wyobraźnia splotła mi figla - ale z drugiej strony - skąd wzięłam tę datę i tak szczegółowy opis tego co widziałam? Może coś w tym jednak jest? :)

5 listopada 2013

III Wojna Światowa

Dzisiaj miałam sen dotyczący III Wojny Światowej. Był bardzo realny, a jak ja mam bardzo realne sny to czasami one się spełniają, chociaż mam nadzieję, że ten sen się nie spełni. Dostałam w tym śnie przekaz o treści: "Pamiętaj datę: 2025 rok Chiny zaatakują od wschodu Rosję, zapamiętaj ten rok. Rosja nie będzie przygotowana na atak z takiego zaskoczenia i Chiny dojdą do Europy, zaatakują tez Japonię i USA, ale Ci w porę ostrzeżeni przez Rosjan skutecznie odeprą atak i wspomogą Rosję i Europe. Od tego momentu Rosja i USA będą przyjaciółmi na zawsze. Zapamiętaj ten rok". Potem pokazał mi się sen w którym jestem w swoim rodzinnym mieście w swoim ogrodzie i zabieram jakiś przypadkowych ludzi z ulicy do domu. Uciekamy przed gazem. Biegniemy po domu, ja od piwnicy, aż po strych zamykam szczelnie wszystkie okna, żeby ten gaz się nie dostał. Gaz to wielka żółto-biała chmura jakby dymu, która rozpylają żołnierze po ulicach. Widze ich w mundurach w kolorze piaskowym, widzę ich twarze, to Chińczycy. Uciekamy na strych i udajemy , że nas nie ma. wieszam pranie, skarpety i sweter w stylu norweskim. Zawieszam na sznurku. Jeden z tych ludzi zabranych z ulicy mówi mi, ze nie ma skarpet i czy mogę mu dać te co wieszam. Mowie, ze są mokre, a on odpowiada, że może i mokre założyć. Mówię  mu, że zejdę na dół i poszukam jakiś skarpet taty. Pytam tez komu co przynieść z ubrań. Dostaję zamówienie na sweter, skarpety, kurtkę itd. Schodzę na dół w towarzystwie dziewczyny i chłopaka. Zachowujemy się bardzo cicho, podaję im ubrania, a oni pakują je do torby. Potem schodzę sama do kuchni i w szafce pod oknem szukam jakiegoś suchego prowiantu. Patrzę przez firankę, ale nie widzę żadnego już żołnierza tylko opustoszałe ulice i lekką smugę tego gazu. Zaczynam żałować, że nie kupiłam na allegro masek przeciwgazowych gdy miałam taką możliwość. Teraz w głowie wymyślam, z czego by tu zrobić filtr przeciwgazowy, myślę, że użyje kilku warstw waty i gazy i mokrego ręcznika, przez , który będę oddychać gdyby coś. Wiem, że moje dzieci są bezpieczne daleko z moimi rodzicami, którzy zabrali je z domu. Potem wchodzę na strych i słyszę jak do domu wdzierają się chińscy żołnierze i mówią po chińsku. Uciekam na dach, mam linę i przywiązuję się do komina tak, że jak wyjrzą na dach to mnie nie zobaczą. Jednak zdaje sobie sprawę, że jeśli użyją kamer termowizyjnych to mnie dostrzegą i tak. Znowu słyszę ten głos: "Zapamiętaj ten rok 2025" i w tym momencie budzę się.