Kilkanaście dni temu śniła mi się moja zmarła babcia. To był bardzo realny sen, w którym czułam to co dotykam i czułam zapachy. Do teraz go pamiętam w wielkich szczegółach. Wszystko działo się w moim rodzinnym domu. We śnie pojawiła się moja mama, tata, członkowie mojej rodziny i kuzynka, z która nie mamy kontaktu od pogrzebu babci. Wszyscy zgromadzili się w sypialni na piętrze domu, aby obejrzeć kasetę VHS , która zostawiła Nam ta właśnie zmarła babcia żebyśmy sobie obejrzeli. Tata próbował uruchomić stary magnetowid podłączony do starego kineskopowego telewizora. We śnie pojawił się również mój zmarły pies. Pies w tym śnie był tak realny, że czułam jego oddech na swojej twarzy, miękkie długie futro pod ręką. Głaskałam go, a on wpatrywał się we mnie, przytulał się do mnie. rozmawiałam z Nim i żywo reagował na moje słowa. Wszyscy czekaliśmy na ten film, ale nic się nie działo, poczułam, ze za chwile pojawi się babcia. tak się stało, stanęła za firanką, ale przed drzwiami na balkon i patrzyła na mnie. Trochę się bałam, ale widziała ją tylko moja mama z całego zgromadzenia i ja.
Wszedł tata by naprawić magnetowid i mówię mu - Twoja mama tu jest, babcia tu jest, widzisz ja?
A on na to, ze nie widzę, gdzie jest? Powiedziałam mu gdzie. Ta rodzina stała z boku i w ogóle jakby nie reagowała na to co robimy i co mówimy. Moja kuzynka siedziała koło mnie i była bardzo niezadowolona, że babcia do Niej się nie zwraca, ze ona babci nie widzi, ani nie słyszy.
Babcia podeszła do mnie i do mojej mamy. Oto dialog jaki z babcia odbyliśmy:
Babcia: Witam Wam moje kochane.
Ja: Babciu to Ty?
Babcia: Tak , to ja przyszła do Was pożegnać się.
Ja: Jak to? przecież i tak nie żyjesz.
Babcia: Tak, ale udaje się daleko i już tu nie wrócę, więcej się nie zobaczymy, bo idę dalej. Dlatego chciałam się pożegnać i Was przeprosić.
W tym momencie babcia podeszła do mojej mamy, czułam, ze mama się jej boi i trochę zrobiła kroków w tył. Babci ja objęła, przytuliła i powiedziała:
Babcia: Kochana, bardzo Ci dziękuję, że tak się mną opiekowałaś na koniec mojego życia. Jestem bardzo wdzięczna i szczęśliwa. Bardzo Cię przepraszam, za wszystkie moje złośliwości i złe słowa jakie Ci mówiłam przez całe moje życie. Wybacz mi proszę.
Moja mama: Wybaczam Ci.
Babcia: Dziękuję.
Po tym podeszła do mnie i mówi:
Babcia Widzisz? przyprowadziłam Ci Twojego pieska. Zrobiłam to, żeby Ci było łatwiej.
Ja: Dziękuję, ale powiedz gdzie się wybierasz? Jak Ci jest po śmierci, dobrze?
Babcia: Teraz jest już dobrze, idę daleko, ale nie mogę o tym długo mówić. Idę dalej i już więcej mnie nie zobaczycie w snach. Psa zabieram ze sobą, idziemy razem.
W tym momencie wstała wzburzona kuzynka i zaczęła pytać, gdzie ta babcia, dlaczego tylko ja mogę ja widzieć i moja mama, a ona nie , przecież to była również jej babcia.
Babcia nic się nie odezwała i powiedziała, że już musi iść dalej, ze dziękuję za wszystko. Mówię jej :
Ja: babciu , ale powiedz coś jeszcze...daleko będziesz?
Babcia: Bardzo daleko.
Ja: Co dalej będzie z moim synem?
Babcia: Ehh bardzo dobrze, ale najpierw będzie źle, ale dacie radę i potem będzie już tylko dobrze. Nie martw się.
Ja: Spotkałaś kogoś z rodziny?
Babcia: Nie wszystkich.
Ja: Czy będę miała kiedyś dom nad jeziorem?
Babcia: Tak, ale nie w tym miejscu, w którym teraz jesteś.
Ja: Czy mogę Cię jeszcze zapytać o coś?
Babcia: Muszę już iść, nie męcz mnie już pytaniami, na mnie już czas. Dziękuję Wam i jeszcze raz przepraszam za wszystko.
Ja: Ale babciu, ja mam jeszcze tyle pytań!
Babcia: Wiem, ale nie mogę Ci wszystkiego powiedzieć. Proszę nie pytaj już, bo to mnie męczy.
Ja: Dobrze babciu, to ja Ci wybaczam też i możesz już iść.
Babcia: Do widzenia.
Ja: Czy się kiedyś spotkamy?
Babcia: Trudno powiedzieć, ale J (tu padło imię mojej 2 babci, która jeszcze żyje) , niedługo do Nas dołączy.
Ja: Kiedy?
Babcia: niedługo
Po czym weszła za firankę i przeszła przez te drzwi balkonowe, razem z moim psem, którego miała na smyczy. Zostaliśmy wszyscy w tym salonie, nadal ten film z kasety nie chciał się uruchomić. W efekcie tata wyjął kasetę i wyszedł z pokoju z kasetą w ręku.
Potem podeszła do mnie moja mama i pytała mnie czy ja też widziałam babcie, ja ją o to pytałam tez i ona potwierdziła, ze też widziała. Zastanawiałyśmy się dlaczego inni jej nie widzieli , ani nie słyszeli.
Babcia była w tym śnie elegancko ubrana, była w wieku około 40 lat, miała na sobie bardzo ładny kostium, torebkę oraz swoje perfumy, Pani Walewska. Czułam ten zapach! Mój pies wyglądał pięknie, czułam jego zapach, czułam oddech, czułam ciepło jego skóry i sierści. Niesamowite przeżycie.
O czym będę pisać?
8 marca 2024
Babcia
12 listopada 2020
Kuala Lumpur
Kuala Lumpur – stolica Malezji, licząca razem z przedmieściami ponad 7 milionów mieszkańców. Tak mówi o tym mieście Wikipedia. Dzisiejszej nocy przeniosłam się tam we śnie. Śniło mi si, że moja obecna firma oddelegowała mnie tam do pracy na jakiś okres czasu. Dziwnie to miasto było opuszczone, a ludzie żyli w kanałach pod jego powierzchnia, tylko własnie tacy pracujący dla zagranicznych firm jak ja mogli spokojnie spacerować po pustych ulicach tego miasta. Pracowałam w wieżowcu wraz z nowymi osobami, rozmawialiśmy w tym śnie tylko po angielsku. Dziwne śnic w obcym języku, chyba to zdarzyło mi się po raz pierwszy? W każdym razie, w tym śnie byłam ...zakochana w jakimś strażniku, który tam był, nie był to Malezyjczyk, może to był policjant? W każdym razie jakiś facet w mundurze, który obserwował ulice. Po pracy byliśmy razem, ale jak wychodziłam, to udawaliśmy, ze nic Nas nie łączy. Ludzie w kanałach bardzo źle żyli, była tam bieda i choroby. Pracowałam w wielkim wysoki wieżowcu, ale nie najwyższym, te najwyższe były w jakich ciemnych chmurach i widziałam je tylko do polowy. Pewnego dnia, ta mgła, ciemne chmury zaczęły się rozpraszać i stojąc na tarasie widokowym z ludźmi z mojej pracy zobaczyliśmy takie 2 mega wysokie wieżowce stojące blisko siebie i w niedalekiej odległości od Nas. Bardzo ten widok mnie przestraszył. Były białe i ze szkła, z mnóstwem okien. Az nie mogłam na nie patrzeć, bo kręciło mi się w głowie i bałam się bardzo, ze na mnie spadną.
10 listopada 2020
Rodzice, cyganie i łańcuch
6 sierpnia 2019
Mrówki
24 kwietnia 2019
Powrót po latach
Nie będę opisywała tutaj co się ze mną działo przez ten czas, to jednak blog o snach, a nie osobiste wywody.
Mam nadzieje, ze będę tu częściej zaglądała. Pewnie zapytacie co z zaginionymi - mój dar nadal jest nie zaginał. Natomiast wizji już nie robię.
5 kwietnia 2016
Sen o mężu
Jestem ciekawa co ten sen może oznaczać?
31 marca 2016
Sen o ufo i III wojna światowa
Pierwszy sen:
Jestem u siebie w rodzinnym domu. Siedzimy w kuchni z moimi rodzicami, moim synem, niezyjącą babcia od strony taty, moim psem i kotem, który też już nie żyje. O czymś rozmawiamy i jemy chyba sniadanie, czuję smak kanapki z pomidorem, czuję zap[ach sera, herbaty... Za oknem jest jasno, ale nie świeci słońce, wygląda to tak jakby to była poświata od śniegu. W pewnym momencie kątem oka widzę przelatujący obiekt ufo w ksztalcie czarnego bądź bordowego auta bez kół - taki ma kształt, ale wiem, że to jest ufo a nie samochód. Mówię do rodziców, że "chyb ufo przyleciało". Oni tak jakby nie reagują na te słowa i rozmawiają dalej. Mój syn bawi się na górze domu. Nagle dom zaczyna wibrować i podnosić się do góry. Czuję, że lecimy w powietrze i faktycznie mijamy sosny na naszym ogrodzie i wznosimy się coraz wyżej. W pewnym momencie orientuje się, że już nie ejstem w kuchni swojego rodzinnego domu, ale w miejscu bez przestrzeni jakby, nie czuję, że to jest pojazd ufo tylko, że jestem gdzieś jakby w jakimś wymiarze.Moich mojej rodziny nie ma ze mną a ja najduję się w pozycji lezącej, czuję swoje ciało i mam świadomość, że zaraz coś się wydarzy. Przelatuje przez kolejne tunele, lecę i podziwiam kolory i doznania, bo dany kolor i struktura takiego tunelu ma wpływ na moje samopoczucie. Co ciekawe nie czuję strachu jak przy innych filmach z ufo, ale błogi stan, jestem w koncu wypoczęta, choć czuję lekki ból i dretwienie prawego ramienia i barku, gdyż obie ręce trzymam sobie za głową. Nagle widzę jak ztakiego tunelu o strukturze prostokąta leci w moją stronę dokladnie w stronę podbrzusza maly ciemny prostokąt. Boje się, że będzie bolało jak zacznie wnikać w moje ciało. Nagle całą sobą czuję, że strach mnie opuszcza, trkatuję to już normalnie. Pojawia mi się myśl taka, że oni chcą pobrac ode mnie komórki jajowe, a ja mam ich bradzo mało, ze względu na swoją chorobę w rzeczywistości. Głośno mówie "stop, nie zgadzam się". Wtedy słyszę wyraźnie głos w głowie " nie ma powodu, zwiekszyliśmy ich ilość i jakość. Od kwietnia do października zgodzisz się, żebyśmy je pobierali bo maja dużą wartość". W tym momencie znowu jestem na moment przy stole ze swoimi rodzicami synem i babcia i nasz dom powoli opuszcza się na ziemię. JEstem z nimi przez chwilę, a potem czuję, że się obudziłam we własnym łóżku. Kolo mnie mąż, po mojej prawej stronie łóżeczko ze śpiącym synem. Od pasa w dół jestem jakby troche sparalizowana, bo nie czuję nóg, ale za chwile to dziwne uczucie przechodzi i mam odwagę ruszyć ręką i nogą. Nie otwieram jednak oczu, bo boje się, że moglabym ich zobaczyć choć wiem, że ich nie ma, bo to był tylko sen.
Moje prawe ramię i bark sa zdretwiałe i czuje ból. Przekręcam się na lewy bok i próbuję dalej spać.
Drugi sen:
Jestem w rodzinnym domu są moi rodzice, pies i moj synek. Jest zima chyba styczeń i trwa wojna. siedzimy w kuchni oglądając jak samoloty ze soba walczą. Boimi się, że zaczną tu spadać. Samoloty są różne, migi, f16 i jakies dziwne ktorych jeszcze nie widziałam, przypominające płaszczkę z grubym ogonem, oraz helikoptery typu cobra i takie o bardzo oplywowym ksztalcie - te modele widzialam na internecie, ale sie nie znam, wiec nie powiem co to za jedne.
Nagle widzę, jak kilka samolotow zostalo zestrzelonych a piloci się katapultują...
dwóch czy trzech spada na nasze sosny w ogrodzie i drzewa sąsiada z na przeciwka. Piloci zyją i zaczynaja schodzi po drzewie na dol i udawac sięm do ucieczki. NAgle przyjeżdża polska kawaleria i inni poslcy zolnierze. Maja mundury reprezentacyjne, co mnie bardzo dziwi. Jeden zolnierz, ktory katapultowal sie wyladowal na naszej sosnie i zolnierz kawalerzysta probuje zmusic swojewgo konia, ktory jest czarny do przeskoczenia naszej siatki ogrodzenia. Udaje mu się to z rozbiegu. Na ogrodku jest tez moj pies, ktory zaczyna obszczekiwac tego konia i jakby bronic tego zolnierza, ktory sie katapultowal. Mam wrazenie ze te na koniu mojego spa zastrzelil, bo spyszalam strzal, ale nie bylam w stanie patrzec na to. Ogarnela mnie straszna zlość...na usta i w glowie cisnely mi sie najgorsze przeklęństwa jakie znam. Krzyczę je przez balkon na górze całą we łzach do tych polskich zolnierzy, ze zamiast wroga oni zabijaja mojego psa. Oni zaczynaja mierzyc teraz we mnie, maja jakies staregop typu karabiny i wciaz te mundury reprezentacyjne z rogatywkami na glowach. Jest snieg, zimno. Nagle do moich nog przybiega pies- moja mama wpuscila go z ogrodu, czyli jednak go nie zabili.
Nagle na niebie znowu przylatuja te dziwne samoloty a ksztalcie plaszczki z grubym ogonem i te oplywowe helikoptery. Kilka samolotow-plaszczek straca te helikoptery. Jest straszny huk i zamieszanie, slychac wybuchy strzelanie. Zamykamy sie z rodzicami w domu i zaczynamy sie chyba modlic. Boimy sie, że to juz nasz koniec, bo wszystko dzieje sie wokol naszego domu. Nagle budzi mnie budzik, ktory maz nastawia sobie do pracy...
10 maja 2014
Mój pies
7 maja 2014
Zaległe sny
a) ktoś chce skrzywdzić moją rodzinę (rodziców, babcię, męża)
Miałam sen o tym samolocie z Malezji, którego do tej pory nikt nie znalazł. śniło mi się, ze on spadł na dżunglę i dlatego nie mogą go odnaleźć, bo szukają w innym miejscu. Ciekawe czy mój sen się sprawdzi. Z wątku apokaliptycznego to śniły mi się wojny na terenie Polski, jakieś wybuchy atomowe i ja uciekająca z rodzicami i właśnie zmarłą babcią do schronów przeciwatomowych.
śnił mi się też 2 razy śp. prezydent Kaczyński z żoną, a w ostatnim śnie nawet dostałam jakby od nich informację, ze dojdzie do zamachu terrorystycznego na Polskę. Odnośnie snów o zmarłeś babci to ona często śni mi się i w tych snach zawsze jest dla mnie albo nie miła, albo jest na mnie zła i patrzy się na mnie spod oka. Miałam też sen o wielkiej fali a właściwie inwazji szczurów, atakowały mnie też pająki...Z wątku zagrożenia mojej rodziny to albo ktoś chce skrzywdzić mojego męża i ja się z tą osobą szarpię i bronię męża, albo śni mi się, że ktoś chce zaatakować moich rodziców i też przed złymi ludźmi ich muszę bronić.
1 marca 2014
Sny o babci
Natomiast dzisiaj sen był inny: oto dzwonię do babci z telefonu komórkowego i po 2 sygnałach odbiera jej znajoma, dziwię się, że ona jest u babci. Za to "ciocia" mówi mi okropne rzeczy: " Jak dobrze, że zadzwoniłaś, z babcią jest bardo źle.". Pytam: "Co się stało?" , a ona odpowiada mi: " Próbowała coś ugotować, ale albo się poślizgnęła,albo miała zawroty głowy, albo się potknęła i cały wrzątek z garnka wylała na siebie!". W głowie pojawiła mi się myśl, ze babcia teraz jest cała w ranach w szpitalu i cierpi i muszę o tym zawiadomić swoją mamę. Bardzo się tym wystraszyłam i nagle usłyszałam głośne pukanie do drzi 3 razy - w tym samym momencie otworzyłam oczy, byłam wystraszona, miałam dosłownie wrazenie, ze ktoś jest za drzwiami sypialni i puka do moich drzwi. Lampka nocna była zapalona całą noc.
Bardzo się martwię o babcię, jak dotąd u niej wszystko w porządku. Wiem, że sny powinno się czasami odczytywać na odwrót, ale miewałam nie raz sny prorocze i boje się, ze to jest jeden z takich snów....
23 stycznia 2014
Wycieczka do Egiptu i zombie...
W międzyczasie obudziłam się i zmieniłam pozycję na łóżku. Za chwilę zasnęłam i pojawił się nowy sen. Oto jestem na paradzie ku czci prezydenta USA. Jest pięknie i kolorowo, ale policja wszędzie pilnuje porządku. Parada jest wspaniała i rozciąga się na kilka ulic. Jestem w wielkim mieście gdzie są wieżowce, ale nie mam wrażenia, że to jest gdzieś w USA. Nagle zauważam w tłumie kolegę z czasów licealnych, w którym potajemnie się zakochałam, jak większość dziewczyn z mojej klasy. On mnie zobaczył i zaczął iść w kierunku wielkiego wysokiego bloku. Poszłam za nim, byłam ciekawa co u Niego słychać po tych tylu latach od czasów liceum. Weszłam za nim do bloku. blok był stary, ze starą klatką schodową i starymi windami. Weszłam do jednej z wind i dojechałam na któreś piętro. Chodziłam po dużych pustych korytarzach. Blok był jak wyludniony. W pewnym momencie zobaczyłam swojego kolegę, który wszedł w jakiś mniejszy korytarz, poszłam tam, a okazało się, że to było czyjeś mieszkanie, właściwie łazienka i ten kolega miał brać tam prysznic. Zaczęłam rozmowę z Nim, przyszła jakaś kobieta, niby jego dziewczyna. Poczułam się zazdrosna. Czekałam aż on weźmie prysznic. Kiedy wyszedł, próbował mnie pocałować, ale przerwał Nam dziwny dźwięk. Wyszliśmy we trójkę na ten duży korytarz i z windy, która się otworzyła wyszło Zombie. Wyglądało jak człowiek tylko o szarej skórze, ze spiczastymi uszami i głową bez włosów. Zaczęliśmy uciekać w dół po schodach, ale zaraz tych zombie było coraz więcej. Uciekliśmy do jakiejś windy, zjechaliśmy gdzieś chyba na dół. Potem wyszliśmy na dwór. Zombie za Nami, było ich sporo, ale jakoś ich się nie bałam. Uciekliśmy w tłum tej parady. Czułam się bezpieczna, ale po drugiej stronie ulicy w tłumie zobaczyłam jednego zombie, który na mnie patrzył. Po tym obudziłam się.
14 stycznia 2014
Pająki
11 stycznia 2014
Morderstwo
8 stycznia 2014
Rodzinne spotkanie
2 stycznia 2014
Kolejka podmiejska
Dzisiaj miałam sen, dość dziwny, mianowicie śniło mi się, ze miałam wrócić do domu kolejką podmiejską. Sen dział się w niedzielę, gdyż wiedziałam, ze kolejka odchodzi ze stacji co godzinę do mojego rodzinnego miasta. Stojąc tak na peronie spotkałam swoją koleżankę z liceum, którą znam jeszcze z czasów zerówki. Ona opowiedziała mi co było ostatnio w szkole, na lekcji geografii. Byłam tym zdziwiona, bo przecież nie byłam w szkole raptem tydzień, ona powiedziała mi, ze była kartkówka, trzeba było sobie wybrać dowolną literę z alfabetu i na tej podstawie napisać wszystko co zaczyna się na wybraną literę a co ma związek z geografią, czyli np. litera "t" trzeba było napisać słowo "tatry", "tundra", "tajga", "tornado" itd. Uznałam, ze to łatwizna i tez jej powiedziałam o tym. Następnie sen przeskoczył i z tą koleżanką znalazłam się pod jej domem, tam stał koń brązowy na jej podwórku, który należał do jej starszej siostry. Duży ładny koń, osiodłany z uzdą w pysku, czekał na jazdę. Moja koleżanka poszła do domu po coś, a ja czekałam przed bramą, która była otwarta. Wyjrzał jej tata, który wyglądał jak mąż tej starszej siostry i zapytał mnie czy nie chcę czegoś do picia. Podziękowałam. Potem z koleżanka pobiegłyśmy skrótem na tę kolejkę, bo miałyśmy tylko 10 min do odjazdu do naszego miasta. Po drodze zatrzymałyśmy się na chwilę, spojrzałam w torebkowe lusterko i poprawiałam włosy i makijaż, nagle zobaczyłam jak kolejka stoi na stacji i dobiegłszy do niej, zaczęła zamykać drzwi i odjeżdżać. Zaczęłam biec wraz z kolejką i walić w drzwi, zostały otwarte. Wpadłam i usiadłam z biletem w reku, oglądałam go i chyba go skasowałam , ale nie w tym miejscu co powinnam. W kolejce było kilka osób, ale była dość pusta, gdyż była to niedziela. Wyjrzałam przez okno, kolejka odjeżdżała, a moja koleżanka stała i machała mi, odmachałam jej. Minęliśmy jedną stację i nagle zdałam sobie sprawę, ze kolejka wjeżdża już w centrum mojego miasta, pomimo, że nie ma tam torów, były kiedyś przed wojną, a teraz widzę, ze ta kolejka raz jedzie po asfalcie, a raz wjeżdża na te stare przedwojenne tory, które teraz widzę, ze zostały odsłonięte. Ucieszyłam się i zaraz pomyślałam o mamie, że będzie miała fajnie z centrum miasta dojeżdżać do babci. Kolejka przejechała przez główną ulice i zatrzymała się przy sklepach. Pomyślałam, ze to fajny pomysł, ze zdecydowali się na powrót tej kolejki, ale jednocześnie zastanawiałam się co ludzie z okolicznych domów powiedzą, na ten hałas.
24 grudnia 2013
Życzenia Świąteczne
Boże narodzenie z nią idzie krok po kroku
i przynosi prezenty co roku.
Pierwsza gwiazdka błyska na niebie
i dom w kolędy śpiewie.
Złotym blaskiem choinka świeci
na co czekają wszystkie dzieci.
Zwierzęta do nas przemawiają
na to wszyscy czekają.
Święty Mikołaj do nas przychodzi
p same prezenty wszystkim rozwozi.
Boże narodzenie cichy świat,
Boże narodzenie choinki blask.
6 grudnia 2013
Znowu sen o III Wojnie Światowej
Sen przeskakuje i jestem z mężem w Norwegii u mojej znajomej w jej starym domu. Uciekliśmy tam przed wojną, chociaż i tu lada dzień mają się pojawić żołnierze. Siedzimy w domu u niej i jej mamy. Jest tam też mój tata. Moja znajoma zachowuje się naturalnie, jest lato, chodzi w krótki spodenkach i górze od bikini, a mój mąż się dziwi, że nie jest jej zimno, bo przecież to jest Norwegia. Ktoś dzwoni do drzwi, idę tam wraz z mężem. Widzę stoi grupka ludzi, otwieram i pytam się po angielsku: w czym mogę pomóc? Odzywa się jeden mężczyzna i mówi do mnie również po angielsku, że chcieliby zbudowac sobie w ogrodzie szałas z tego drewna, które jest pod schodami. Mówię mu, że to nie jest mój dom i zapytam właścicielki, żeby poczekali. Idę do znajomej i pytam, a ona wyraża zgodę. Wracam się do drzwi i informuję, że mogą sobie budować schronienie. W tym momencie widzę na fiordzie duże statki wojskowe. Widzę jak ludzie są pchani z całym dobytkiem na te statki, nikt nie chce iść, każdy się boi, żołnierze są bardzo nie mili. Trzeba wejść do wody po pas żeby dostać się na statek. Nie podoba mi się to i sposób jak żołnierze traktują tych ludzi. wiem, że to as uchodźcy z całymi rodzinami. Widze, ze niektórzy zabierają ze sobą ważne sprzęty domowe np kanapy, telewizor, ale muszą to wszystko zostawić na plaży przed wejściem na pokład, ludzie się buntują i dochodzi do awantur. Potem widzę dużo samolotów odrzutowych, wojskowych, które przelatują bardzo nisko. Wracam do środka domu i mówię mężowi, że musi się mnie słuchać i nigdzie sam nie może wyjść, żeby nikt go nie złapał.
5 grudnia 2013
Sen o zębach i dziewczynka
Potem sen przeskoczył i znalazłam się w jakimś domu, gdzie jego mieszkańcy chowali się przed jakimś mordercą, ja byłam opiekunką do dziecka, małej dziewczynki i się z nią ukrywałam. Uciekałam z pokoju do pokoju i chowałyśmy się do czasu aż nie złapano tego mordercy.
7 listopada 2013
Autohipnoza
Zawsze obawiałam się hipnoz, szczególnie tych z internetu, gdyż często niestety wykonywane są przez nie profesjonalistów. Tym razem odważyłam się głównie dlatego, że znam Aureliana i wiem, że jeśli mówi iż "nic ci się nie stanie" to będzie to prawda. Musze powiedzieć, że szybko przeszłam w stan zrelaksowania - zupełnie jak przed zaśnięciem. Pokonując kolejne etapy wraz z głosem Aureliana oczami wyobraźni przeniosłam się do Norwegii do roku 1687 (ten rok widziałam wyraźnie), byłam mezczyzna o imieniu Erik, miałam żonę o ciemnych włosach, synka i córeczkę, a trzecie dziecko było w drodze. Żyliśmy na odludziu wśród gór. Miałam stado owiec ok 40 sztuk i dwa brązowe konie. Przeniosłam się na wiosnę, kwitły drzewa owocowe. Chodziłam boso - widziałam swoje męskie stopy. Nasz dom był z drewna, jakby z bali z małym gankiem i pietrem oraz przylegającym pomieszczeniem dla zwierząt, gdzie były 2 krowy. Sypialnia na pietrze połączona drzwiami z sypialnia dzieci, gdzie stały 2 łóżka, moja sypialnia wyłożona skórami zwierząt na podłodze z dużym łóżkiem podwójnym, 2 białe poduszki i kapa na łóżku. Do sypialni prowadziły drewniane schody w formie jakby drewnianej drabiny. Kuchnia na parterze z "salonem" w którym był kominek z kamienia , duży stół drewniany i ławy plus krzesła, kuchnia - jakiś kredens. Male okienka dosyć ciemno w środku. Drzwi wejściowe na przeciw drzwi ogrodowych, które po otwarciu pokazały ogródek warzywny i dalej dojście do pola gdzie stały konie i pasły się te owce. To była jakaś dolina, gdzieś na północy Norwegii, bo na szczytach ostrych gór leżał śnieg, a wszędzie była zielona soczysta trawa i prawie zero drzew.
Nie mogłam spojrzeć za siebie inaczej bym wróciła - tak miałam powiedziane w głowie, mogłam patrzeć przed siebie i na boki. Moja żona miała coś jak kamizelkę lub gorset założony na biała koszule, miała tez brązową spódnicę do kostek, chodziła boso jak i ja. Nie byliśmy biedni, ale tez nie byliśmy bardzo bogaci.
Być może to wcielenie jest kluczem do mojej dawniejszej fascynacji Norwegią oraz życiem na wsi ze zwierzętami gospodarskimi - od zawsze chciałam żyć na wsi, ale jakoś nie wyszło mi to do tej pory. Nie spodziewałam sie, że cofnie mnie do XVII wieku, ponieważ nigdy nie fascynował mnie ten okres historii - najbardziej interesującym jest dla mnie wciąż średniowiecze i okres II WŚ i tego spodziewałam się, a tu proszę jaka niespodzianka - ciekawe czy to faktycznie moje poprzednie wcielenie ten Erik z Norwegii z roku 1687 czy jednak mój mózg i wyobraźnia splotła mi figla - ale z drugiej strony - skąd wzięłam tę datę i tak szczegółowy opis tego co widziałam? Może coś w tym jednak jest? :)


