O czym będę pisać?

Będę zapisywać w miarę na bieżąco swoje sny, które postaram się pamietać zaraz po przebudzeniu. Jest to forma dziennika snów, który ma pomóc w ich interpretacji. Będę także starała się pisać o sobie i swoich wizjach, które mam kiedy spojrzę na czyjąś fotografię.

2 września 2010

Trochę o zaginionych.

Kilka razy wspominałam, że opiszę pewną historię o zaginionych. Zaginioną osobą jest znajoma mojej mamy.
Nazwijmy tę zaginioną kobietę Panią X. Pani X udzielała się w pewnej przykościelnej organizacji i stąd znała się z moją mamą. Pewnego dnia w październiku, wyszła z domu do kościoła i do niego nie doszła. Msze w kościele są na godzinę ranną i zazwyczaj bardzo dużo osób na nie uczęszcza. Pani X jednak nie dotarła tam. Co się z Nią stało nie wiadomo. Podobno ktoś widział,że ktoś na silę ją wpycha do samochodu, podobno się broniła...
Rok po jej zaginięciu, również w październiku ginie jej mąż - nazwijmy go Pan Y. Podobno ktoś miał informacje o Pani X i Pan Y wybiegł z domu tak jak stał, wziął tylko portfel i komórkę. Ślad po nim zniknął.
Nikt go nie widział, nikt o nim nie słyszał - jakby się pod ziemię zapadł. To tak w wielkim skrócie ta historia, która była dosyć znana w mediach swego czasu.
Wracając do meritum...Pan Y kiedy zaginęła zona wywiesił w mieście plakaty wielkości formatu A4 z jej zdjęciem. Wystarczyło raz spojrzeć i już wiedziałam...ona nie żyje. Sprawą zajęła się policja i na pomoc wezwała p. K.Jackowskiego, który stwierdził przeprowadzając wizję w domu zaginionych, że "  nic nie widzi i że na strychu kiedyś wydarzyła się jakaś wielka tragedia"  .  Później wielokrotnie proszony, odmawiał i nie odpowiadał na próby kontaktu przez stronę internetową i telefon. Te kilka lat temu kiedy to się stało, moja zdolność nie była jeszcze doskonała na tyle żeby od razu stwierdzić co się z Panią X stało. Poprosiłam tego samego dnia, a właściwie wieczora, ż by mi się przyśniła. Przed snem w łóżku powiedziałam " Droga Pani X niech się mi Pani przyśni i pokaże jak to było"  . Tej samej nocy miałam sen. Śnił mi się las mieszany z przewagą brzóz. Pełno liści dębowych wokół. dostrzegam ciało Pani X leżące twarzą do ziemi i przysypane niezdarnie liśćmi. Widzę ją ubraną w bluzkę białą i beżową spódnicę na nogach ma kremowe klapeczki, torebka leży obok razem z płaszczem. Obudziłam się, opowiedziałam mamie - kazała się pomodlić za spokój jej duszy i powiedziała,że opis ze snu zgadza się z opisem jak w tym dniu była ubrana. Kilka tygodni później kiedy sprawę opisała miejscowa gazeta, znowu mi się przyśniła - sen ten sam, tym razem więcej było liści i ciało jakby było ukryte pod nimi - nie prosiłam o ten sen...Od tego czasu czułam obecność Pani X przy sobie. Sprawa stawała się coraz głośniejsza w lokalnych gazetach. Ludzie opowiadali sobie zadziwiające historię na ten temat na ulicy. Mama pewnej niedzieli wróciła z kościoła - chyba był to marzec następnego roku - powiedziała,że Pan Y z dziećmi poszedł do lokalnego jasnowidza (swoją drogą nie wiedziałam że taki jest w okolicy), który powiedział podobno po części to samo co ja, mianowicie, że ciało jest pod liśćmi w lesie i ze zamordowali Panią X 2 młodzi mężczyźni, którzy przed śmiercią ja zgwałcili". Ja nie widziałam ani gwałtu, ani mężczyzn w swoich snach. Pani X przez rok od zaginięcia nie dawała mi spokoju. Nie straszyła mnie bynajmniej - po prostu sprawiała, ze koniecznie musiałam ja odszukać. Byłam o krok od pójścia do księdza i opisania co się dzieje i pójścia na policje - dzisiaj wiem ze dobrze ze wytrzymałam to napięcie. Apogeum sprawy miało miejsce w rok po zaginięciu Pani X. Pan Y również zginął. Dzieci- studenci wróciły do domu i nie zastały ojca. Zgłosiły zaginięcie na policję. Sprawa nabierała tempa - były wywiady z dziećmi, rodzina, z lokalnymi władzami w gazetach lokalnych i ogólnopolskich. Były programy 997 i Ktokolwiek widział ktokolwiek wie.
Po tym wszystkim pewnej nocy znowu miałam sen. Pani X wskazywała mi tym razem miejsce ukrycia swoich zwłok. Powiedziała mi: "  patrz, ja tam leżę"   po czym pokazała mi miejsce w lesie, blisko drogi piaszczystej, ale w głębi lasu. tym razem ciało było w rozkładzie, ale nadal dało się rozróżnić ubranie , buty i torebkę - las jakby ten sam, ale chyba przeniesiono jej ciało w inną jego część tak odczułam podczas tego snu. Było zanurzone w wodzie, ponieważ w tym okresie padał intensywnie deszcz. byłam bardzo poruszona tym snem, opowiedziałam mamie, mama uwierzyła w końcu,że jednak chyba muszę mieć dar i nie robię sobie żartów. Powiedziałam żeby się za nią modlić. Powiedziałam ze trzeba dać na msze, ale nie pomogło to zbytnio. Czułam jej obecność w końcu poprosiłam żeby odeszła, żeby przychodziła do mnie tylko w snach i nie męczyła mnie - tak bardzo chciała być odnaleziona. Ostatni sen o Pani X  miałam kilka miesięcy później, prawie to było 2 lata po jej zaginięciu, znowu ten sam z tymże teraz widziałam ze przez las przebiega droga szybkiego ruchu asfaltowa, do której kilkadziesiąt metrów dalej równolegle przez las biegnie ta piaszczysta i ciało jest jakby za małym pagórkiem w dole, tym razem nie było w tym dołku wody, było sucho ciało leżało jak w snach poprzednich.
Zobaczyłam Panią X obok siebie, nic nie powiedziała tylko się uśmiechnęła do mnie - wiedziałam ze się pogodziła w końcu ze śmiercią i ze odeszła do lepszego miejsca mimo ze nie miała pogrzebu.
Kiedy dowiedziałam się o zaginięciu Pana Y także poprosiłam żeby mi pokazał " jak to się stało"  . Dodam, że Pana Y w jakieś kilka miesięcy po zaginięciu wyemitowano w programie 997 i tam na zdjęciu dostrzegłam ze już on nie żyje. Przez dłuższy czas nie śnił mi się aż w rok po swoim zaginięciu (2 lata od zaginięcia Pani X) przyśnił mi się.Jestem w piwnicy jakiegoś domu, ewentualnie bloku, ale wg mnie to jest dom. widzę dwa stare piece grzewcze połączone metalowa rura, która jest ocieplona, wygląda to pomieszczenie na małe a la kotłownia w blokach. Widzę w rogu pomieszczenia bardzo brudnego Pana Y ze związanymi z przodu rekami. Jest wychudzony, smutny, wie ze zaraz umrze i pogodził się z tym. Chce odejść w spokoju do zony. W tej kotłowni są 2 miniaturowe okienka, tak małe ze tylko kot mógłby się przez nie przecisnąć. wyglądam przez jedno z nich jest zima, nie ma śladów prowadzących do tego domu - chyba jakiś opuszczony- brama otwarta na rozcież, widać ulice asfaltowa i sąsiedni dom do polowy otoczony bordowym płotem i mający w ogrodzie kilka krzewów teraz obsypanych śniegiem. Do tej kotłowni prowadzi bardzo długi i wąski korytarz, drzwi są szczebelkowe z drewna. Nagle otwierają się i wchodzą dwaj mężczyźni w czarnych kurtkach: skórzanej i ortalionowej, jeden jest łysy drugi ma czapkę. Śmieja się z Pana Y, dogryzają mu: " szykuj się teraz twoja kolej". Pan Y posłusznie wstaje i oni zakładają mu pętle na szyje z linię. Przewieszają ja przez jedna z rur grzewczych i każą stanąć Panu Y na stołeczku drewnianym. Pan Y bardzo smutny nie protestuje, nawet się nie broni. Ja czuje ze on chce mieć to już za sobą. Jeden z mężczyzn przewraca stołek a Pan Y zawisa i umiera. Ciało "dynda" pod rura a oni się śmieją i wychodzą, teraz widzę, ze ręce Pana Y były związane starym kablem czarnym. Budzę się z ulga ze oto Pan Y już jest po 2 stronie ze swoja zona...
Finału tej sprawy nie ma do dziś. Nie odnaleziono ciała Pani X ani Pana Y. Sprawa przycichła w mediach, chociaż swego czasu zainteresował się nią ówczesny minister sprawiedliwości...
Małżeństwo XY nie nachodziło mnie już w snach.
Lokalny jasnowidz określił ze ciało Pani X jest gdzieś głęboko w lesie, który znajduje się w powiecie Z. Ponieważ powiat Z leży na terenie jednej z polskich puszcz znalezienie ciała Pani X graniczy z cudem, a dopóki nie znajdzie się ciała polskie prawo uznaje taka osobę za zaginiona a nie zmarła...Małżeństwo XY nadal jest wiec tylko "zaginione".

1 komentarz:

  1. to skoro wiesz, gdzie ona jest, dlaczego jej nie odnajdziesz pani jasnowidz?

    OdpowiedzUsuń