Sen zaczyna się w momencie gdy jestem w swojej byłej szkole podstawowej.Nie pamiętam dokładnie co tam robiłam, ale byłam chyba w bibliotece i na korytarzu na kogoś czekałam? Potem wyszłam i szłam z mamą swoją na spacer i wtedy z tej szkoły podeszły dzieci i pokazały mi na niebie, że leciał taki obiekt ufo. Dokładnie widziałam jego konstrukcję: wpierw był półokrągły z jakby z doczepionymi, trójkątami, które w kolejnej fazie lotu w poziomie odczepiły się od statku i spadły na ziemię jako czarne trapezy. Statek zrobił się w kolorze neonowego jarzącego się niebieskiego koloru i zamienił z kształtu półokręgu na kulę światła i rozpłynął się. Pobiegłam zobaczyć to miejsce gdzie spadły te trapezy. Było tam kilkoro dzieci ze szkoły, i był jakiś facet, którego znałam. Dał mi sprzęt do nurkowania: butlę, płetwy itd. Powiedziałam, że potrafię nurkować tylko z maską i rurką, że nigdy nie próbowałam z butlą. On powiedział, ze mi pokarze jak. Weszłam ubrana jako nurek na teren basenu: woda była lodowata z licznymi bryłami lodu. To tu spadły te trapezy i od razu ochłodziły wodę. Ten znajomy kazał się nie bać i już kiedy miał mi pokazać jak używać butli tlenowej, poślizgnęłam się i wpadłam do basenu. Instynktownie wpadając do basenu nabrałam powietrze i trzymałam je. Słyszałam jakby w głowie słowa tego znajomego, żebym nie wpadała w panikę, żebym otworzyła oczy i wsadziła ustnik z tej butli i zaczęła oddychać, że on zaraz do mnie wejdzie. Niestety w tym momencie jakaś siła niewidzialna pociągnęła mnie na drugi koniec basenu. Woda stawała się cieplejsza, wiedziałam, że to ufo mnie przyciąga, z jednej strony bałam się, z drugiej zupełnie zapomniałam, że mam oddychać i przestałam się ich bać, byłam zaciekawiona nimi jak wyglądają. w tym momencie znalazłam się poza basenem, zaraz przybiegł ten znajomy. Pomógł mi się rozebrać ze sprzetu nurkowego. Pytał czy coś tam widziałam. Powiedziałam, że chciałam otworzyć oczy, ale mi nie pozwolili. Wtedy na brzeg z wody wyskoczyli kosmici : wyglądali jak dwa papierowe główki kwiatów robione przez dzieci w szkole. Jednak te "kwiaty" miały oczy i usta ledwo zarysowane. Zastanowiłam się dlaczego taki wygląd i w tym momencie dostałam telepatycznie odpowiedź, że to specjalnie zmieniony wizerunek, żebyśmy się nie przerazili. Odpowiedziałam wtedy na głos, że śmiesznie wyglądają, że nie muszą się Nas bać. Wtedy jeden z nich powiedział: "nigdy nie słyszałem takiej odmiany falsetu, kto to?". Na to drugi mu odpowiedział: "to kobieta, jeszcze nigdy jej nie widziałeś". Wtedy dostałam przekaz, żebym się rozebrała do naga i stanęła obok mojego znajomego. Krępowałam się, bo zastanawiałam się co mój mąż na to powie. Mimo wszystko zrobiłam to, mój znajomy był nagi i stał koło mnie, nie odzywał się. Ten pierwszy kosmita powiedział: "Ah teraz widzę różnice. Do czego służy kobieta?". Wtedy ten pierwszy wskazał na mnie i na znajomego i w tym momencie z naszych pępków wypłynęły 2 malutkie kulki światła, które złączył swoją myślą przed nami. przybliżył tę kulkę do Nas , a potem do swojego towarzysza a tamten wydał z siebie taki dźwięk zachwytu i zdziwienia. W tej kulce światła była komórka jajowa, która już zaczęła się dzielić i wtedy ten pierwszy kosmita siła myśli umieścił ją przed moim brzuchem, wystraszyłam się. A on powiedział: "To jest nasz dar dla Was, dla waszej ludzkości. Potrzebujecie tego. To najważniejsze dla Was i wszechświata". Wstydziłam sie, ze będę w ciąży z nie swoim mężem, ale wiedziałam, że to zaszczyt i nic nie powiedziałam. I wtedy się obudziłam.
O czym będę pisać?
Będę zapisywać w miarę na bieżąco swoje sny, które postaram się pamietać zaraz po przebudzeniu. Jest to forma dziennika snów, który ma pomóc w ich interpretacji. Będę także starała się pisać o sobie i swoich wizjach, które mam kiedy spojrzę na czyjąś fotografię.
17 kwietnia 2013
16 kwietnia 2013
Konie, ręka, maszyny i hotel.
Dzisiaj miałam sen, iz pracuję w ośrodku dla koni chorych i niezajeżdżonych. Opiekowałam się tam nimi wraz z innymi osobami jako wolontariuszka. Tam poznalam jakiegos faceta i cały czas probowalam go pocałować, opieralam go o sciane i calowalam (to nie był mój mąż). Za to, jakby za karę, bo we śnie byłam mężatką i wiedziałam o tym, zaczęła schodzić mi skóra z lewej ręki, dokładnie z przedramienia. Nic mnie nie bolało ani swędziało , po prostu schodziła jak ją drapałam. Podobało mi się to i byłam tym zaciekawiona. Byłam z tym facetem, którego całowałam na każdym kroku w moim domu. była tam babcia i gotowała barszcz. Było jakby pusto w kuchni, ni to remont ni to przemeblowanie. To było jakoś latem wszystko. Babcia kazała mi poczęstować go tym czerwonym barszczem, ale nigdzie nie mogłam znaleźć talerza ani miseczki. Wyciągnęłam coś szklanego z szafki i zaczęłam myć to naczynie, bo było bardzo zakurzone.
Potem scena się zmieniła i znowu byłam w tym ośrodku jeździeckim, rozmawiałam z innym mężczyzną, który prosił mnie o wzięcie aparatu, żebym mogła to udokumentować i potem zamieścić na stronie w internecie. Opowiadał mi o każdym koniu. Mi podobał się jeden w kolorze czarnym, był nieduży, coś a la pony. Bardzo się cieszył jak podchodziłam, rżał i wierzgał kopytkami. Ja do niego mówiłam normalnie jak do człowieka, a on ten koń na to reagował. Potem poszłam dalej z tym chłopakiem i on pokazywał mi jakieś stare maszyny. Wyglądały jak walce , ale w strukturze przypominały trapezy zrobione z żelaza. Pachniały olejem i olejem napędowym. Podobno były używane dawniej w kolei, teraz używają ich tutaj do gniecenia ziemi w ośrodku. Jedna maszyna pracowała, była duża i ciężka, poruszała się powoli jak czołg. Cała ciemna, czarna od tego oleju i sadzy, która wydobywała się z jej rury wydechowej.
W tym momencie sen przeskoczył i byłam na lotnisku w Sydney, gdzie czekałam na lot do Dubaju. Przeszłam kontrolę paszportową i wchodziłam na pokład. Potem scena się zmieniła i okazało się, że trafiłam do najwyższego hotelu na świecie w Doha. wyraźnie było powiedziane we śnie aż 3 razy Doha. Spotkałam tam japonkę, która tam pracowała w swoim narodowym stroju. Potem widziałam inne osoby, dużo gości. Ktoś mnie oprowadzał po tym hotelu. Był on posadowiony na zboczu góry, na samym brzegu morza. Podobno poziom morza się podniósł i dlatego teraz ten hotel w Doha jest najwyższym na świecie i największym. Teraz z lotu ptaka widziałam jaki jest duży, w kształcie ogromnej litery L.
Potem znowu trafiłam do tego ośrodka dla koni i tym razem rozmawiałam z jakimiś dziewczynami, tez wolontariuszkami. Chyba przyjechał po mnie swoim autem mój tata i musiałam z nim iśc chociaż nie chciałam.
Potem scena się zmieniła i znowu byłam w tym ośrodku jeździeckim, rozmawiałam z innym mężczyzną, który prosił mnie o wzięcie aparatu, żebym mogła to udokumentować i potem zamieścić na stronie w internecie. Opowiadał mi o każdym koniu. Mi podobał się jeden w kolorze czarnym, był nieduży, coś a la pony. Bardzo się cieszył jak podchodziłam, rżał i wierzgał kopytkami. Ja do niego mówiłam normalnie jak do człowieka, a on ten koń na to reagował. Potem poszłam dalej z tym chłopakiem i on pokazywał mi jakieś stare maszyny. Wyglądały jak walce , ale w strukturze przypominały trapezy zrobione z żelaza. Pachniały olejem i olejem napędowym. Podobno były używane dawniej w kolei, teraz używają ich tutaj do gniecenia ziemi w ośrodku. Jedna maszyna pracowała, była duża i ciężka, poruszała się powoli jak czołg. Cała ciemna, czarna od tego oleju i sadzy, która wydobywała się z jej rury wydechowej.
W tym momencie sen przeskoczył i byłam na lotnisku w Sydney, gdzie czekałam na lot do Dubaju. Przeszłam kontrolę paszportową i wchodziłam na pokład. Potem scena się zmieniła i okazało się, że trafiłam do najwyższego hotelu na świecie w Doha. wyraźnie było powiedziane we śnie aż 3 razy Doha. Spotkałam tam japonkę, która tam pracowała w swoim narodowym stroju. Potem widziałam inne osoby, dużo gości. Ktoś mnie oprowadzał po tym hotelu. Był on posadowiony na zboczu góry, na samym brzegu morza. Podobno poziom morza się podniósł i dlatego teraz ten hotel w Doha jest najwyższym na świecie i największym. Teraz z lotu ptaka widziałam jaki jest duży, w kształcie ogromnej litery L.
Potem znowu trafiłam do tego ośrodka dla koni i tym razem rozmawiałam z jakimiś dziewczynami, tez wolontariuszkami. Chyba przyjechał po mnie swoim autem mój tata i musiałam z nim iśc chociaż nie chciałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)